polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
DEUCE We Can Make It Faster And Better Than DEUCE!

DEUCE
We Can Make It Faster And Better Than DEUCE!

Stając się odbiorcą muzyki, zestawiając często produkcje rodzime z zagranicznymi, przykrym okazuje się, jak często pozostajemy w tyle za twórcami zachodnimi.


    Z tego powodu, bardzo ucieszyła mnie płyta, którą otrzymałem od Wojtka Kucharczyka, doskonałego rodzimego twórcy, a przy tym człowieka napędzającego działalność mik.musik.!., skupiającej interesujące osobistości i projekty nowobrzmieniowe w Polsce.


    Dotychczasowe wydawnictwa mik.musik.!. ukazywały się w formie cd-r`ów, przybierając charakterystyczne formy estetyczne. Albumem "My Możemy Zrobić To Szybciej i Lepiej Niż DEUCE - We Can Make It faster And Better Than DEUCE!", label zrywa z dotychczasową formułą, wydając płytę o zachodnich standardach.


    Odpowiednio wytłoczony krążek zapakowany jest w dopieszczony digi-pack, ubarwiony niezliczoną ilością fotografii, z której każda ironicznie udowadnia, że każdy może zrobić wszystko znacznie szybciej i lepiej niż DEUCE właśnie...


    DEUCE to solowy projekt Piotra Połoza, znanego także jako DJ Djabuo, którego debiut - "Not In The Kitchen" ujrzał światło dzienne w roku 2001 nakładem mik.musik.!.


    Teraz, po kilku latach, DEUCE uderza w znacznie intensywniejszej formie. Forma ta, przybiera cechy muzyki trudnej, momentami ciężkiej w odbiorze, ale stworzonej na światowym poziomie. Odnoszę wrażenie, jakoby DEUCE chciał utrzeć nosa wszystkim, ukazując rozwinięty polot producencki, charakteryzujący się bezkompromisowością i surowym - ale i racjonalnym - podejściem do materiału. Wiele na jego krążku nalotu noise`owego (chociażby w "Mass In Mall" którego nie mógłby przeoczyć sam Akita), zdeformowanych wpływów z estetyki hip-hopowej (w interesującej odpowiedzi na ważne pytania - "What I Like Most Is Hip Hop" oraz "What I Hate Most Is Hip Hop"), a także drapieżnego electro ("Chop My Fingers-We`re Drunk Again"), futurystycznego drum`n`bass, zgrzytliwych niespodzianek i rozwiązań rodem z dźwięków cyber-horrorów.


    Co jeszcze bardziej interesujące, zagłębiając się w pajęczynę owych elektronicznych brzmień, dotrzeć możemy w estetykę bliską popowi - wystarczy niektóre kompozycje pozbawić hałaśliwej otoczki, a otrzymać można utwory melodyjne, do codziennego - niemalże radiowego - słuchania.


    A tak, przychodzi nam spędzać czas w towarzystwie płyty, która powala swoją cybernetyczną energią, pełną emocji i kolejnych dopieszczonych pomysłów spod ręki DEUCE.


    Szacunek budzi odwaga tego wydawnictwa oraz dbałość o szczegół - co widać (jeśli chodzi o cover), jak również słychać (krążek). Są oto ludzie, którym nie obce najbardziej interesujące osiągnięcia w muzyce nowego wieku.


    Takich płyt w Polsce absolutnie brakuje i cieszy ona tym bardziej, a jednocześnie zmusza do wiary, że stanie się wydarzeniem również poza granicami naszego kraju.

[Tomek Doksa]