polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
DAEDELUS Of Snowdonia

DAEDELUS
Of Snowdonia

Pierwsza połowa tego roku, pod względem płytowym, przynosi wiele ciekawych propozycji, wśród których dopatrywać się można najważniejszych propozycji tego rocznika.


    Tym razem uszy wszystkich zwrócone być powinny na kalifornijski Plug Research, słynący z muzycznych zaskoczeń. W 2002 roku wydał on debiut tajemniczego młodzieńca z Santa Monica, zwanego Daedelus. Album "Invention" okazał się niezwykle świeżą, zawierającą wiele pomysłów i muzycznych przygód propozycją, dla której ogólnoświatowa krytyka nie szczędziła pozytywnych recenzji.


    W roku 2003, pojawiło się wydawnictwo "The Quiet Party", będące ukłonem (bo czymże innym?) w stronę debiutu Daedelusa, zawierające remixy kompozycji z "Invention". Wówczas, kolaboracji podjęli się znamienici przedstawiciele nowego jazzu i hip hopu - Yesterdays New Quintet, Madlib, AntiPop Consortium!


    Po niemalże dwóch latach, Daedelus powraca z autorskim materiałem, i spokojnie można ów powrót okrzyknąć jedną z ciekawszych propozycji z gatunku nowych brzmień.


    Młodość wiekowa Daedelusa znowu idzie w parze z młodością zawartą na płycie. Ale po kolei... Muzyka z "Of Snowdonia" posłużyć może jako obraz naszych wewnętrznych fascynacji, wyobrażeń i pragnień. To nawiązanie do dziecięcych zabaw i tamtych czasów, dziecięcej zwinności i niewinności. Daedelus od swojego debiutu uznawany był za bajkowego wizjonera, łączącego najbardziej doniosłe odkrycia muzycznej elektroniki z nieśmiertelną prostotą i duchowością dźwięku. W zasadzie, Daedelus jest świetnym artystą z kategorii cut & paste - bawi się kolażami jak mało kto, zestawia ze sobą świdrujące dźwięki i orkiestrowe pasaże. Posiada jednak zachwycającą umiejętność łączenia tychże poszczególnych elementów w całość, zmieniając w międzyczasie wielokrotnie oblicze kolejnych kompozycji. Jedne, rozpoczynające się niemalże tematyką z Henry`ego Mancini, kończą się wędrówką w klimaty post-rockowe. Inne z kolei, przechodzą spokojnie od jazzu, przez drum`n`bass po easy listening. Wiele tu muzyki z pierwszych dekad ubiegłego wieku, wiele tu undergroundowego grania (wpływy idm), ale nad wszystkim czuwa intrygująca lekkość nagrań, udekorowana bajkowością i producencką wirtuozerią. Najbardziej porywającą na "Of Snowdonia" okazuje się sama estetyka połączenia owych analogowych brzmień z nowoczesnością - czy to elektroniki czy nawet hip hopu. Daedelus zafundował nam wycieczkę, na której uczyć powinni się muzyczni amatorzy nowego wieku oraz ci, którzy ufają w niemoc nowej muzyki.

[Tomek Doksa]

artykuły o DAEDELUS w popupmusic