polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Pissed Jeans wywiad z Mattem Korvette

Pissed Jeans
wywiad z Mattem Korvette

Click this link for English version of the interview

Wywiad z Pissed Jeans na miesiąc przed premierą nowego albumu pt. Honeys przeprowadzałem z niekłamaną przyjemnością. Bajty przesłane w kierunku zespołu doczekały się odpowiedzi ze strony Matta Korvette, wokalisty zespołu.

Wydawać by się mogło, że dopiero wczoraj byliście na jednym labelu z Homostupids i Dry-Rot, wydawaliście Shallow i udzielaliście wywiadu Maximum Rock'n'Roll (później opublikowanym na Terminal Boredom), a teraz grywacie na dużych festiwalach. Przebyliście długą drogę. W tym roku obchodzicie dziesiątą rocznicę istnienia zespołu, zaplanowaliście jakieś celebracje?

Kiedy jesteś w Pissed Jeans, każdy dzień jest celebracją! Szczerze powiedziawszy trudno uwierzyć, że to dziesięć lat. Czas leci tym szybciej, im jesteś starszy.

Powiedziałeś, że Sub Pop jest jednym z powodów, dzięki którym Pissed Jeans jest nadal aktywnym zespołem. Czy bycie na dużym labelu daje poczucie bezpieczeńśtwa? Czy ciepło wspominacie czasy Parts Uknown?

Bycie częścią Sub Pop dało nam tak wiele możliwości i usankcjonowało nas jako zespół wobec wielu ludzi, którzy nie braliby nas na poważnie gdybyśmy sami wydawali własne nagrania. Nadal kumplujemy się z ludźmi z Parts Uknown i naprawdę nie mam żadnych złych wspomnień związanych z zespołem - nigdy tak naprawdę nie podjęliśmy żadnych okropnych decyzji.

Czy ktoś zalicza was jeszcze do nurtu "weird punk"?

Nie wiem czy ktokolwiek nas kiedykolwiek tak określał, ale jeśli tak chcą - w porządku.

W wywiadzie udzielonym po zeszłorocznym Off Festivalu mówiłeś o "występowaniu" na scenie vs. "byciu prawdziwym", a jednak urok Pissed Jeans zdaje się opierać na szczerości. Poruszyłeś też ten aspekt we wspomnianym wywiadzie na TermBo. Czy wasze podejście zmieniło się pod tym względem?

Cóż, podchodzę do pisania piosenek inaczej niż do występów na scenie. Piosenki mają bardzo szczere źródło, podobnie jak i granie na żywo, ale do występu musi dołączyć pewien poziom brawury, dzikości lub zabawy. Musisz być ciekawy do oglądania.

Czy sądzisz, że punk rockowcy powinni grywać raczej w małych dziurach czy widzisz potencjał w szerszej publiczności? Co wolisz - granie w małych klubach czy sceny festiwalowe?

Myślę, że ludzie powinni robić to, co uważają za stosowne. Nie bardzo przejmuję się tym kto "się sprzedał" lub nie... Idioci, oszuści i pozerzy występują na każdym poziomie muzyki - od piwnic po areny - tak jak i masa wspaniałych ludzi. Osobiście preferuję wszystkie występy gdzie jest dobra energia i na których dobrze się czuję. Granie na Off Festiwalu było lepsze niż granie w wielu małych klubach, ale także niektóre z najlepszych koncertów, na jakich byłem miały miejsce w małych klubach i opuszczonych magazynach.

Nie miałem na myśli pytać o "sprzedawanie się" ale raczej czy sądzisz, że hermetyczność służy rozwojowi niektórych (zwłaszcza punkowych) scen, czy na dłuższą metę jest przeszkodą?

Myślę, że na pewno dobrze jest jeśli nowy, młody zespół nie ma presji promocji od samego początku. Kiedy nie zastanawiasz się nad tym, czy odniesiesz sukces, możesz po prostu być sobą i rozwijać swoją artystyczną tożsamość, która mogłaby zostać naruszona jeśli jesteś agresywnie promowany od początku i reagujesz na to, zamiast zastanowić się co sam chciałbyś robić.

Z całym szacunkiem dla Dana McKinneya (producenta pierwszych płyt zespołu), ale po współpracy z Alexem Newportem wasze brzmienie stało się naprawdę potężne. Jakie są różnice pomiędzy pracą z Newportem i McKinneyem? Czy chcielibyście w przyszłości pójść w kierunku synth-rocka w stylu, powiedzmy, Pop. 1280?

Obaj są wspaniałymi gośćmi, ale Alex Newport sprawował nieco szerszą kontrolę, co zdecydowanie nam pomogło. Dobrze jest być kontrolowanym w studiu i myślę, że dużo zyskaliśmy na współpracy z nim. Nie spodziewam się użycia zbyt wielkiej ilości, lub wręcz żadnych, syntezatorów w przyszłości, choć lubię dźwięk tego instrumentu.

(Matt jest autorem bloga muzycznego o nazwie Yellow Green Red) Czy pisanie o muzyce zmieniło sposób w jaki ją wykonujesz? Jak udaje ci się uaktualniać stronę (z taką regularnością) kiedy jesteś w trasie?

Nie, nie sądzę... Myślę natomiast, że granie muzyki wpływa na to, jak o niej piszę. Stronę uaktualniam wielkim nakładem siły woli, ale lubię regularne wpisy.

Teksty na Honeys zdają się być mniej osobiste niż te z King of..., dotyczą raczej bardziej ogólnych społecznych aspektów naszych czasów. Czy idziesz drogą Henry Rollinsa? Kiedy wydacie swój Slip It In (lub instrumentalny Process of Weeding Out)?

Mam wielką nadzieję, że nie idę drogą Rollinsa. Myślę, że teksty są tak samo osobiste jak wcześniej, nadal piszę o tematach, nad którymi zastanawiam się najczęściej lub takich, które mnie bezpośrednio dotyczą.

Zrobiliście bardzo śmieszny teledysk z Monty Bucklesem (liderem zespołu Lamps), później popełniliście znakomity klip do "False Jesii pt.2". Planujecie coś podobnego tym razem? Może 200 kobiet tańczących do jednej z waszych piosenek?

Mamy teledysk do "Bathroom Laughter" z nowego albumu i myślę, że jest świetny! Najlepszy klip w naszym dorobku, powiedziałbym. Z chęcią wystąpiłbym w teledysku z 200 tańczącymi kobietami ale nie sądzę, byśmy kiedykolwiek znaleźli tyle chętnych.

Czy materiał na Honeys został w całości napisany po King... czy może mieliście niektóre z tych piosenek w zanadrzu od dłuższego czasu?

Wszystko napisaliśmy po King of Jeans. Stąd dłuższa przerwa pomiędzy nagraniami. Napisanie wystarczającej ilości kawałków na cały album zwykle zajmuje nam dłuższą chwilę, ale wreszcie się nam udało.

Czy macie dużo niewydanego materiału z każdej sesji nagraniowej?

Mamy jeden niewydany kawałek z sesji Honeys, co jest pierwszym tego typu przypadkiem. Zwykle wchodzimy do studia i nagrywamy cały album, nic więcej lub mniej. Zwykle wiemy dokładnie jak wszystko ma wyglądać kiedy wreszcie wejdziemy do studia.

Lamps kilka lat temu umieścili swoją wersję "Boring Girls" na siedmiocalówce, a niedawno młodzi Brytyjczycy z Sauna Youth zagrali "False Jesii" w wersji pop-rockowej. Jakie macie zdanie na temat tych wersji? Czy słuchanie coverów swoich piosenek to schlebiające czy niezręczne doświadczenie?

Zdecydowanie schlebiające! Myślę, że obie wersje są fantastyczne, a zwłaszcza ta Sauna Youth. Świadomość, że napisaliśmy kawałki, które ktoś chciał zagrać ktoś inny jest wspaniała.

Czy wybieracie się do Polski w najbliższej przyszłości?

Nie sądzę. Choć świetnie się u was bawiliśmy. Nie jeździmy w trasy zbyt często i jest wiele Stanów, w których dotąd nie graliśmy.

 

------

English version:

I took great pleasure in interviewing Pissed Jeans one month before their new album Honeys hit the stores. The bytes sent in their general direction met with a response of Matt Korvette, the band's voice and lyricmaker.

Seems like just yesterday you guys were Homostupids and Dry-Rot labelmates, releasing Shallow, giving interviews to Maximum Rock'n'Roll (later to be published on Terminal Boredom) and now you're playing big festivals. You've come a long way. This year marks your 10th anniversary as a band, right? Any celebrations planned?

When you’re in Pissed Jeans, every day is a celebration! It really doesn’t seem like ten years, honestly. Time just really flies the older you get.

You said that Sub Pop is one of the reasons that Pissed Jeans are still a band. Does being on a larger label give you a sense of comfort? Do you fondly reminisce your Parts Uknown days?

Being on Sub Pop has just given us so many opportunities, and legitimized us as a band to many people who surely wouldn’t take us seriously if we were just releasing our own records. I am still buds with the Parts Unknown guys, and really don’t have any bad memories of the band – we never made any horrible decisions, really. 

Does anybody call you "weird punk" anymore?

I don’t know if anyone ever really called us “weird punk” to begin with, but that’s alright if they want to.

In an interview given after last-year at Off Festival you talked about "performing" on stage vs. "being real", yet it seems that most of Pissed Jeans charm comes from the honesty. I mean, you got songs about hair loss, being dead tired, various insecurities, etc. You even mentioned the honesty aspect in the aforementioned TermBo interview. Did that approach to reality change somehow?

Well, I approach songwriting differently from performing on a stage. The songs come from a very honest place, and so does playing shows, but there has be to an added level of bravado or wildness or fun to the live show. You have to be interesting to watch.

Do you think punk rockers should stick to playing obscure joints or do you see the potential in wider audiences? Which do you prefer - playing smaller clubs or big festival scenes?

I think people should just do whatever feels right for them. I’m not really too concerned with who is or isn’t “selling out”… there are idiots, fakers and cheats in every level of music, from the basements to the arenas, just as there are legitimately awesome people involved too. Personally, I prefer any show where the energy is good and it feels right. Playing Off Festival felt much better than playing many small clubs, but I’ve also had some of the best shows of my life in tiny clubs and small warehouse spaces.

I didn't mean the smaller vs. bigger venues question in terms of "selling out" but rather if you think obscurity helps in development of some (mostly punk) scenes or is it a detriment in long-term?

I think it’s definitely useful for a new, young band to not have the pressure of being “hyped” right off the bat. When there’s no concern about ever making it, you can really just be yourself and develop your own artistic identity, which can sometimes be compromised if you get incredibly hyped right away and are reacting to that, more than worrying about what you actually want to do yourself.

Not to disrespect Dan McKinney in any way, but after hooking up with Alex Newport your sound really got powerful. How is working with Newport different to McKinney? Would you like to go the synth-dirge way of, say, Pop. 1280 in the future?

They are both great guys, but Alex Newport took a little more control, which definitely helped us. It’s good to be pushed in the studio, and I think we benefit from working with him. I don’t expect us to integrate too many synths, if any, in the future, although it’s an instrument that I personally enjoy hearing.

(Matt writes a blog called Yellow Green Red reviewing punk rock & electronic music) Did writing about music change the way you perform it? How do you manage to keep the site updated (and so regularly!) when you're on tour?

No, I don’t think so… I think me performing and writing music informs the way I write about it, though. I keep the site updated through sheer will of force – it’s not always easy, but I appreciate routine updates.

Lyrics on Honeys seem to be less personal than King of…, dealing with more general, social aspects of modern times. Are you going Henry Rollins route? When will we you release your Slip It In (or an instrumental A Process of Weeding Out for that matter)?

I really hope I’m not going any particular Henry Rollins route. I feel like the lyrics are still as personal as ever, in that I just write songs about topics that I spend time thinking about or am affected by.

You guys did a very funny video with Monty Buckles, then there was another quality vid for "False Jesii pt.2". Do you plan to do something similar this time? Maybe 200 girls dancing to one of your songs?

We’ve done a video for “Bathroom Laughter” off the new record, and it’s great! Our best one yet, I’d say. I would love to be in a video with 200 dancing women but I don’t think we could ever find that many willing participants.

Was stuff from Honeys all written after King... or did you hold some of these songs for a longer time before the release?

It was all written after King of Jeans… Hence the long wait between records. It takes us a while to come up with enough songs that we dig for an album, but we finally made it happen here.

Do you have lots of unreleased material from each recording session?

We actually have one unreleased song from the Honeys session, which is the first time that’s ever happened. Normally we go into the studio and record the entire album, nothing more or less. We generally know exactly what we want it to be like when we finally go into the studio.

Lamps (Monty Buckles again) did a pretty straight "Boring Girls" cover on one of their 7''s, and more recently young Brits from Sauna Youth did "False Jesii" as pop-rock. What's your opinion on these? Is hearing your own songs a flattering or an awkward experience? 

It’s totally flattering! I think both renditions are fantastic, particularly Sauna Youth’s, and it’s just so cool to think that we’ve written music that someone else would feel inspired to play.

Are you coming back to Poland anytime soon?

I don’t think so. We had a killer time, though. We don’t do a whole heck of a lot of touring, and there are still many states in the US that we’ve never played, even.

[Marek J Sawicki]