polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
B. FLEISCHMANN I'm Not Ready For The Grave Yet

B. FLEISCHMANN
I'm Not Ready For The Grave Yet

Bernhard Fleischmann na płycie o dość groźnym tytule, udanie łączy swoje fascynacje elektroniką, wplatając w nie gitarowe partie. Jak na Morr Music przystało, to bardzo delikatna muzyka, utkana z subtelnych bitów, drobnych sampli i tlących się melodyjek. Czasem pojawiają się bardziej wyraziste gitary albo zagęszczone warstwy, które przywołują trochę dokonania Dana Deacona, ale w zamierzeniu I’m Not Ready For The Grave Yet jest płytą łagodną, opartą na dokładaniu kolejnych cegiełek sampli, zwiewnych formach piosenkowych i rozwijających się strukturach. Jednak o wiele bardziej istotne w przypadku tego krążka jest osobliwe połączenie muzyki z samplami znalezionymi przez Fleischmanna na siedmiocalówkach z angielskimi kursami językowymi. Muzyk wybiera wypowiadane fragmenty – a wśród nich tytułowy – i sam dośpiewuje swoje wokalizy (na które w końcu w całości się zdecydował). Tworzy się z tego wielowarstwowa liryczna powieść, momentami może zbyt pretensjonalna, ale jako całość przynosząca frapujący efekt. Wiele z tych tekstów w nietypowy sposób zahacza o kwestie społeczne, ale Fleischmann zachowuje zdrowy dystans, słyszalny zwłaszcza w zamykającym album utworze. Tam zarówno muzyka jak i świetny tekst pokazują, że z dozą powietrza i ironii z powodzeniem można ciekawie mówić o wszystkim.

[Jakub Knera]