polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
B. Fleischmann wywiad

B. Fleischmann
wywiad

Click this link for English version of the interview

Po świetnym krążku Fenster na początek roku 2012, Morr Music wieńczy ostatnie miesiące kolejnym ciekawym wydawnictwem, które wyszło spod ręki Austriaka Bernharda Fleischmanna. O tym jak powstawał jego najnowszy album, tego czy jest już gotowy aby odejść czy nie, dlaczego odważył się śpiewać, a także o tym, że teksty zaangażowane społecznie nie muszą atakować, rozmawiamy z nim poniżej.

Chciałbym zacząć od tytułu Twojej nowej płyty, „I’m Not Ready For The Grave Yet”. Nie jesteś gotowy na grób. Po czternastu latach grania muzyki tytuł ten może wydawać się nieco przewrotny i może być interpretowany na wiele sposobów.

Tytuł pochodzi od jednego z utworów, znajdującego się na płycie. Poszedłem na pchli targ i kupiłem dwadzieścia sztuk starych siedmiocalówek z kursami języka angielskiego. Nagrałem je i powycinałem niektóre zdania i słowa, ponieważ chciałem stworzyć z nich historie, które miałem w głowie. Wykorzystując nie mój głos, ale ktoś miał to wypowiadać je za mnie. Jedną z nich była „I'm Not Ready For The Grave Yet”. Pomyślałem, że nagram piosenkę o rzeczach, które chciałbym zatrzymać. Na przykład pojawia się tam wers „I'm not ready for the grave yet – said the colour”, ponieważ mam nadzieję, że niektóre rzeczy przetrwają, świat będzie kolorowy i warty zachodu. Są także rzeczy, których się boję, o których wiadomo, że wciąż nie odchodzą, jak na przykład chciwość. Po nagraniu tych zdań pomyślałem, że nadaje się to na tytuł płyty i byłem ciekawy jak ludzie będą go interpretować. Czy będą sobie myśleć, że wciąż żyją i warto robić to, co się robi. Jako muzyk, myślę, że nie jestem gotowy na śmierć (śmiech). Będę robił to, co robię, dopóki jest coś do zrobienia i ludzi wciąż będzie interesować to, czym się zajmuję. Dopóki mnie to interesuje.

To ciekawe, co mówisz – powiedziałeś, że nie jesteś gotowy na śmierć, ale ostatecznie to nie są Twoje słowa. Na tej płycie jest wiele gier słownych – mieszasz sample z tym, co sam śpiewasz. Jak wpadłeś na ten pomysł?

Jeżeli chodzi konkretnie o tę piosenkę, chciałem, aby słowa były wypowiedziane przez jakiś neutralny głos, który powie „nie jestem gotowy na śmierć” i wypełni ten obraz słowami. Pomyślałem więc, że ważne jest, aby pojawiły się dwa głosy. Co do innych utworów – miałem w głowie pomysły na teksty i historie, ale zazwyczaj zabierałem się za ich pisanie i przypominało mi to tradycyjne tworzenie piosenek. Chciałem, żeby wyglądało to inaczej – jeżeli ludzie chcą słuchać jakiejś historii, muszą ją sami stworzyć wykorzystując otrzymane słowa.

Tym razem bardziej skupiasz się na wokalach, wcześniej tyle nie śpiewałeś.

Jest to wynik grania piosenek z mojej ostatniej płyty „Angst Is Not a Weltanschauung”, na której właśnie zacząłem śpiewać. Chociaż jeżeli chcesz możesz nazwać to „śpiewaniem” albo „otwieraniem ust” (śmiech). Po czternastu latach grania wreszcie czuję się dobrze, używając mojego głosu. Na poprzednich płytach towarzyszyli mi goście, a tym razem chciałem stworzyć coś sam, nie zapraszając nikogo do współpracy, sam chciałem opowiedzieć te historie. Z drugiej strony nigdy nie czułem się zbyt pewnie, jeśli chodzi o moje teksty.

Nie jesteś więc gotów na śmierć, jesteś za to gotowy na śpiewanie! (śmiech)

Tak! (śmiech)

Na poprzedniej płycie „For M/Mikro_Cosmos” nagrałeś dwie długie suity, tym razem skupiasz się na strukturze piosenkowej. W której z tych form czujesz się lepiej? A może w jednej i drugiej?

Hmm... tak, w obu! (śmiech). Na „For M/Mikro_Cosmos” pojawiły się dwa specjalne utwory na bardzo wyjątkowe koncerty. Skupiłem się bardziej na tym, jak zagrać to na żywo. Zostałem poproszony o zagranie specjalnego koncertu w Austrii, krótko po tym jak Mark Linkous popełnił samobójstwo. Pomyślałem więc, że skoro mam okazję zagrać tak wyjątkowy koncert, to chcę mu zadedykować jedną z piosenek. Zacząłem nad tym pracować, zaprosiłem do współpracy trzy inne osoby. Jeżeli chodzi o te długie utwory, musisz myśleć w zupełnie inny sposób, musisz w końcu zająć jakoś te 45 minut. Jeżeli chodzi o zwykłą płytę, powinieneś opowiadać krótsze historie. Lubię oba schematy. Jako słuchacz muzyki sam zbieram płyty innych zespołów, które nagrywają dłuższe numery i bardzo to lubię. Czasem mam jednak nastrój na normalne piosenki. Oba typy są bardzo wartościowe.

Bardzo lubię teksty z nowej płyty. Przyjrzyjmy się im blizej: „If you want to fuck the system, get out of its bed” (jeżeli chcesz złamać system, wyjdź z jego łóżka – przy. tłum.), „If you think life is puzzle, don't start with a frame” (Jeśli myślisz, że życie to puzzle, nie zaczynaj od układania ich ramy – przyp.tłum.). To teksty społecznie zaangażowane.

Tak, nawet na płytach bez tekstów, zawsze staram się zamieścić jakiś polityczny przekaz. Uśmieciłem kiedyś tekst napisany przez Pierre’a Bouridieu czy cytat Henry’iego Davida Thoreau. Jako osoba zarówno prywatna, jak i publiczna staram się zawsze zajmować stanowisko w ważnych kwestiach, o których warto mówić. Jeżeli masz zdanie na jakiś temat to otwórz usta i powiedz to. Ale bądź świadom, że możesz się mylić. Bądź otwarty na odmienne opinie i myśl o nich w inny sposób.

Na okładce trumna wypełniona jest kolorowymi piłeczkami. Chodziło o to, aby zmienić oryginalne znaczenie trumny, wypełniając ją czymś innym. „If you want to fuck the system, get out of its bed” – rewolucja nie dojdzie do skutku, jeżeli zawsze będziesz starał się doprowadzić do niej w tym samym kręgu.

Jest tu jednak pewien ciekawy stereotyp – kiedy myślimy o piosenkach społecznie zaangażowanych, zazwyczaj patrzymy na nie przez chociażby pryzmat kawałków punk rockowych. Jak dopasować takie teksty do muzyki elektronicznej, którą tworzysz?

Nie mam pojęcia czy to pasuje do siebie, ale takie słowa wychodzą ze mnie, kiedy zaczynam mówić (śmiech). Kocham punk rock i sam grałem taką muzykę. Ale jeżeli tworzysz punk rock, i tak zawsze tworzysz dla tej samej publiki, która ma w nosie system. Jaki system mają złamać albo olać, jeżeli już i tak go ignorują? Chcę po prostu dać ludziom jakąś treść do przetrawienia. Chcę im pokazać, że muzyka nie tylko potrafi być ładna i to nie tylko impreza, ale może coś przekazać.

Jeden z wersów ostatniej piosenki to „oh my god, I share corner of the ring with Bono and Sting” (O Boże, dzielę tę samą stronę ringu z Bono i Stingiem – przyp. tłum.). Widać, że mimo powyższego zaangażowania, masz do siebie duży dystans.

Nie byłem pewien, czy umieścić ten numer na płycie, jest zupełnie inny niż cała reszta. Wiele ludzi mnie do tego namawiało. Na mówię, że twój sposób życia jest zły, a ja wiem co jest dobre, ale myślę sobie, kim jestem, aby oceniać ludzi? Śpiewam po prostu o lepszym świecie, zupełnie tak, jak Bono i Sting, a wiadomo, że oni nie zbawią świata. Nie chciałem też skupiać się na „dobrych ludziach”, którzy naprawią zło wyrządzone światu. Każdy sam musi podjąć decyzję, czy chce coś zmienić, czy nie.



English version

After a great album of Berlin's Fenster at the beginning of 2012, Morr Music crowned last month another interesting release, which came from the hands of the Austrian Bernhard Fleischmann. How his latest album was created, whether it is ready for the grave or not, why he decided to sing finally, and that socially engaged lyrics do not have to attack, we are talking to him below.

 

I would like to start from your new record title „I'm not ready for the grave yet”. After fourteen years of playing music it seems a little strange and can be interpretate in many ways.

Well, actually the title came through the piece on the record. I went to flea market and bought there twenty old seven inches with english courses. I've recorded them and cut out some sentences and words because I wanted to created some stories which I have in my mind – not with my voice but with someone saying this. One of them was „I'm not ready for the grave yet” so I thought that I'm going write a song about things that I wish would say. For example there is a line in song „I'm not ready for the grave yet – said the colour”, because I hope some things will be strong enough to survive, to make colorfoul world and makes world fun to live in. On the other and there are things that I fear, which are not ready for the grave yet like greed or stuff like this.

After recording these sentences I thought as a album title and how people will interpretate this. Is it me saying that I'm still alive and I think it's worth to keep on going or what's the things behind it. As a musician I think that... yes, I'm not ready yet! (laughs) I keep on going as long as it works, as long people seem to be interesting in what I'm doing and as long I'm interesting in what I'm doing.

It's interesting – you've said you're not ready for the grave but finally these are not your words. There are a lot of word games on the album – you mix samples with talks with your voice. How this idea came to you?

For this song particuraly I wanted some neutral voice, that could be all the things that say „I'm not ready for the grave yet” and fill the picture with the worlds. That's why I thought it's necessary to have two different voices in this song. For other sampled parts I've had ideas of lyrics and stories in mind but usually when I sat down to write lyrics it was very traditional how it tell a stories. I wanted to make it different to cut up the story – if people want to listen the story, they have to build their own story behind the words.

You put more focus on your vocal on this album – earlier you weren't singing so much.

Actually, this was a result of playing live songs from my last album „Angst Is Not a Weltanschauung” where I started to sing – if you want you can call it “singing” or “Opening my mouth” (laughs) – for the first time. After fourteen years of playing I started to feel comfortable with my voice. On the last records I always had guests – this time my idea was to make it alone without guests and all the stories behind them. On the other hand, I was never so sure about my lyrics before this album.

So, you're not ready for the grave, but you're ready for singing! (laughs)

Yes! (laughs)

On your previous album „For M/Microcosmos”, you've recorded two long suites, whereas now you've focuesd on song-structures. In which of these two composition structures – or probably in both – you feel more comfortable?

Hmm... yes, in both! (laughs). „For M/Mikro_Cosmos” were two very special pieces for very special concert. There was a focus a ot more how to play things live. I was invited to play special concert in Austria just quite short after Mark Linkous commited suicide, so I thought if I have possibility to play this speciall concert I want to dedicate one of the songs to him. I started to working on it, invite three other guests to play with me. For these long pieces you have to think totally different, because somehow I have to fill this 45 minutes with a loop. For regular record you should tell shorter stories. But I like both. Me, as a music listener, I take cds from other bands who have very very longs tracks and I love it, whereas sometimes I'm in the mood for regular songs. I think they both have quality.

I like lyrics on your album very much. Let's look on them: „If you want to fuck the system, get out of its bed”, „If you think life is puzzle, don't start with a frame”. They are a little socially and politically engaged.

Yes, even on my records without lyrics, I always place the artwork or other small statements that people could find political imput. I had text from Pierre Bourdieu on my cd inside, quotation by Henry David Thoreau, so I always try to fill it up. For me as a private and public person it's necessary to say and to stand up for things you think are worth to be said. If you have an opinion about thing, open your mouth and said. But don't be sure this opinion is the right one. But be open to get imput and think about in different way.

We've decided to fill the cover of grave with a colorfull balls so the things just change in it's original meaning by filling them with something else. „If you want to fuck the system, get out of its bed” – it doesn't work if you always try to make revolution in the same circle, but so far it didn't help.

But i think there is interesting stereotype – usually when we think about socially engaged songs, usually to our minds came punk rock songs and stuff like that. How then put lyrics like that with electronic music which you've made?

I don't know if it fits but I have to say it if I open my mouth (laughs). I love punk rock and I played punk rock. But I think punk rock singer sings always to the same punk rock audience which already fuck the system. Which system should they fuck or breake because they are as well in their system? I think I just want to give the possibility to give short imput to people. Even if they listen to this kind of music, that it's not only nice, not only party, not only whatever, but there could be something worth to think about.

But in the final song you sing „oh my god, I share corner of the ring with Bono and Sting”. So it seems that you look at yourself with a little distance.

Personally I wasn't sure to put the last track on the record, because it's really some kind different. But many people told me to put it on. Of course the lyrics in the first part are like „your way of living is wrong and I know what's right” (laughs) and I think „hey, who am I to tell people what is wrong or what is right”. I just it's necessary to laugh about it and myself – I'm singing about better planet just like Bono and Sting and they will not save the planet. As well I wanted to show not to focus on „good people” that will heal the world. Every single person has to make decision if he or she wants to change something or not.

[Jakub Knera]

recenzje B. Fleischmann w popupmusic