polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
BANGELIZ Mixtape

BANGELIZ
Mixtape

Jest taki moment na imprezie, kiedy w oparach alkoholu lub absurdu, zawieszasz się na chwilę, zatrzymujesz wzrok w pół drogi i uśmiechasz się do siebie. Albo wieczorem w sierpniu, najlepiej nad morzem - bo lato to jednak morze – idziesz plażą, dookoła czuć gofry, lody, widać tatuaże za 2 złote, pod nogami przetaczają się kubki po piwie, a słońce powoli zachodzi za horyzontem. To też zdarza się na festiwalach, kiedy między koncertami, zatrzymujesz się na chwilę, sprawdzasz rozkład koncertów, bez pytań „na co idziemy?”, „a może piwo?”, „umówmy się przy zielonym namiocie”. I wtedy rozglądasz się i uśmiechasz się sam do siebie.

Ta płyta to taki moment, zlepek momentów, zawieszeń, słonecznych wieczorów, leniwych popołudni, ułamkowych wycieczek tramwajem lub jeżdżenia rowerem w skwarze i topienia się na słońcu. Wszystko trochę oniryczne, zaspane, znudzone, przemielone, pełne impresjonistycznych kolaży, skrawków, niedopowiedzeń, które dla jednych są fascynujące, innych nudzą (ja mam to pierwsze). Bangeliz to strumień świadomości, wylew muzycznych myśli, odkładanych w szufladzie czy w zakamarkach twardego dysku. To nie jest płyta do słuchania, to ścieżka dźwiękowa. A do czego -  to już każdy musi dopasować sobie sam.

[Jakub Knera]