polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Oranżada Once upon a Train

Oranżada
Once upon a Train

Otwocka Oranżada zaczynała jako trio: Michał Krysztofiak (gitara elektryczna, wokal), Robert Derlatka (gitara basowa, wokal), Artur Rzempołuch (perkusja, inne instrumenty), poruszając się płynnie po rejonach nowej fali i psychodelii na dwóch pierwszych płytach. Wraz z dołączeniem do składu Macieja Łabudzkiego (klawisze, instrumenty perkusyjne, drewniane i blaszane instrumenty dęte, sample) oraz wewnętrznym rozwojem, na trzecim albumie Samsara zaproponowali kompozycje spowite miękkim brzmieniem a la Stereloab i urokliwy melodiami oraz kilkuminutowe utwory, poszukujące znacznie jaśniejszych przestrzeni rzeczywistości, niz na poprzednich albumach.

Najnowsza propozycja rozbudowanego do kwitnetu zespołu (do składu dołaczył gitarzysta Przemysław Guryn) pt. Once Upon A Train jest dźwiękową podróżą po mazowieckich stacjach kolejowych i, jak mówią sami muzycy w prezentowanym obok wywiadzie, "pochwałą dla czasu, kiedy jeszcze każdy miał go tyle, ile chciał". I faktycznie, kompozycje toczą się niespiesznie, niczym pociąg podróżujacy od Otwocka przez Świder, Józefów, Michalin, Falenicę, Miedzeszyn, Radość, Międzylesie, po Anin i Wawer (takie tytuły noszą poszczególne utwory), prawdopodobnie w latach powojennych. Oranżada za pomocą gitar elektryczych i akustycznych, gitary basowej, fletu, cajonu, róznego rodzaju bębnów, okaryny, sipsi (turecki instruement podobny do klarnetu) trąbek (gościnne: Ziut Gralak) i wokaliz przenosi słuchacza w nie tak odległe, a jakże różne od dzisiejszych realiów przestrzenie swobodnej wymiany myśli, refleksji; w rzeczywistość, która nie potrzebuje nieustannego udostępniania nowych treści, nachalnego prezentowania swoich dokonań - w czas biegnący zgodnie z rytmem natury. Muzycznie, obcujemy ze swoistą, oranżadową transowością, cyzeleowaniem brzmienia poszczególnych instrumentów przy jednoczesnej trosce o spójność całości. Dźwięki imitujące stukot kół pociągu, śpiew ptaków za oknem, czy oddające senny, spokojny, a jednocześnie radosny nastrój poszczególnych stacji kolejowych, czy intrygującą atmosferę przedziałów poszczególnych wagonów składa się na rewelacyjne, w pełni instrumentalne słuchowisko. Dodatkowym smaczkiem są napisane przez basistę Roberta Derlatkę dialogi, efektywnie imitujące gwarę powojennych mieszkańców Polski Centralnej – zostały dołączone do albumu wydanego z równą pieczołowitością, co zawarta na albumie (rewelacyjnie nagrana, zrealizowana i zmiksowana) muzyka.

[Łukasz Folda]

artykuły o Oranżada w popupmusic