polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Lacuna Coil Dark Adrenaline

Lacuna Coil
Dark Adrenaline

Szósty studyjny album włoskiego sekstetu nie przynosi niespodzianek. Po nieco eksperymentalnym „Shallow Life” przyszła pora na rozliczenie z przeszłością. Grupa sięga do swoich gotyckich początków, delikatnie wplatając takie wątki w nowoczesną formę. Ponownie za producenckimi sterami zasiadł Don Gilmore (Duran Duran, Linkin Park), co gwarantuje współcześnie brzmiący album. Lacuna Coil ma już na tyle ugruntowaną pozycję, iż drastyczne zmiany stylistyczne byłyby po prostu nie na miejscu. Cristina Scabbia i jej koledzy są na tyle świadomi swoich umiejętności, że techniczne sztuczki i progresywne wycieczki nie są obecne w ich muzyce. „Dark Adrenaline” to album oparty na prostych gitarowych zagrywkach i sprawdzonym duecie wokalnym Scabbia-Ferro. Włosi urzekają jak zwykle przyjemnymi refrenami („End Of Time”, „Kill The Light”), ciepłą dynamiką („Upside Down”) oraz rockowym żarem („Fire”). Zbędnym zabiegiem było umieszczeniu klasycznego utworu R.E.M. – „Losing My Religion”. Choć wersja Włochów wyszła bardzo znośnie, to trochę burzy atmosferę całości. Można było zostawić ten utwór na singla albo edycję specjalną. Jedno pozostaje w Lacuna Coil bez zmian. Nadal Kryśka kusi kusymi strojami i odsłoniętymi kolanami. A to czasem ważniejsze od poprawnej, choć momentami przewidywalnej produkcji. I dopóki Scabbia będzie w zespole, dopóty grupa poniżej pewnego pułapu nie zejdzie.

[Marc!n Ratyński]