polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
FIRE! WITH JIM O'ROURKE Unreleased?

FIRE! WITH JIM O'ROURKE
Unreleased?

Po przeprowadzce to Japonii Jim O’Rourke chyba zintensyfikował strumień płyt solowych, a na pewno zmienił trochę charakter kooperacji z muzykami z Zachodu – teraz w głównej mierze są to sytuacje ad hoc. „Unreleased?” to na przestrzeni roku druga płyta dokumentująca takie jego spotkanie z Matsem Gustafssonem. Po „Shinjuku Growl” z The Thing, czas na album z triem Fire!, w którym grają też Andreas Werliin (znany z Wildbirds & Peacedrums) na perkusji i Johan Berthling (Tape, Sten Sandell Trio) na gitarze basowej. I szczerze mówiąc ten materiał podoba mi się dużo bardziej niż płyta O’Rourke'a z The Thing.

Cztery długie utwory spięte są wyrazistą grą perkusji, w każdym numerze nieco inaczej cieniowanej i nadającej inny ton muzyce. Na pierwszych dwóch jest to mocna, precyzyjna motoryka, na trzecim delikatne akcenty talerzy, na czwartym najpierw industrialny przemiał, a później post-punkowy przemarsz. W niespiesznie przesuwających się blokach brzmienia, frazy saksofonu, gitary, syntezatora i nawet harmoniki równie cierpliwie grawerują rysy w sonicznej masie. Jazzu tu prawie nie ma, jeśli już się pojawia, to jako echa w długich pociągnięciach barytonu lub sonorystycznych przekomarzaniach w najcichszym i najkrótszym by whom and why am i previously unreleased? W poprzednim numerze zachwycałem się grupą norweską Huntsville, w improwizowanej muzyce rozkładającej chicagowskiego post-rocka na pierwiastki. Fire! i O’Rourke w fascynujący i hipnotyczny sposób dokonują podobnej operacji na kraut-rocku i post-punku, dozując dźwięki oszczędnie, ale budując z nich w biegu fantastyczne brzmienie i kompozycje. Doskonałe.

[Piotr Lewandowski]