polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
KIERAN HEBDEN / STEVE REID / MATS GUSTAFSSON LIVE AT SOUTH BANK

KIERAN HEBDEN / STEVE REID / MATS GUSTAFSSON
LIVE AT SOUTH BANK

„Life at South Bank” najlepiej zobrazować za pomocą piramidki. Jej dolną część – trzon – stanowi muzyka Steve'a Reida, środkowa, która ją uzupełnia to dźwięki generowane przez Kierana Hebdena (aka Four Tet), a najwyższa część to Mats Gustafsson i jego saksofon. Na tym koncertowym, bardzo mocno poimprowizowanym albumie nie ma praktycznie ani sekundy, kiedy Reid nie grałby na perkusji. Raz rozwija narrację płyty do granic wytrzymałości, szalejąc nieokiełznanie, a kiedy indziej jedynie w tle delikatnie uderza w bębny lub szeleści talerzami. Hebden dodaje do jego gry swoją elektronikę – raz w postaci loopów, czasem niejako uzupełniających rytmikę, a kiedy indziej w formie luźnych, elektronicznych kolaży, podkreślających świetne współgranie z perkusistą między akustycznym i elektronicznym, zaplanowanym i nieokreślonym. Gustafsson pojawia się raptem w kilku momentach, a jego gra staje się swoistą wisienką na torcie, albo w postaci długich, wyłaniających się powoli, rozwlekłych fraz, albo przez pojedyncze, drapiące zagrania swojego instrumentu.

Najciekawsze jest tutaj jednak balansowanie między szalonym przeplataniem się kolejnych dźwięków całej trójki muzyków, aż po spójną synergiczną grę, w której materiał staje się trochę spokojniejszy i wygładzony. To niemal półtorej godziny muzyki, obrazującej świetną współpracę twórców z diametralnie odmiennych bajek. Dobrze jednak że pojawia się Szwed, który wnosi dozę kolorytu do gry duetu Hebden-Reid, mającego za sobą już kilka wspólnych nagrań. Ale mimo wszystko, słuchając „Live at South Bank” wiem, że ta płyta nie jest w stanie oddać ducha tego koncertu, jego energii, żywiołowości czy scenicznej współpracy. Te nośnik jest tylko jego cieniem, odzorowaniem i zobrazowaniem tego niecodziennego spotkania, a także podkresleniem jak niezwykłą i nietuzinkową postacią był Steve Reid.

[Jakub Knera]