polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
PATI YANG Wires And Sparks

PATI YANG
Wires And Sparks

W grze skojarzeń Pati Yang zawsze była dla mnie „Jaszczurką”, a jej debiutancki album symbolem czegoś nowego na rodzimym muzycznym gruncie. Mroczny trip i duszna atmosfera „jedynki” jest na „Wires And Sparks” ledwo wyczuwalna. Przez te kilkanaście lat Pati przeobraziła się w świadomą swojej wizji artystkę, osobę pełną luzu i pomysłów. Jest teraz niczym dziewczyna z sąsiedztwa, którą rano budzi Kate Bush („Breaking Waves”), a w ciągu dnia nakręca Madonna („Near To God”) na zmianę z Garbage („Kiss Is Better”), by przed snem znaleźć ukojenie w dźwiękach Annie Lennox („Fold”). I choć to zupełnie luźne skojarzenia, to dają choćby minimalne wyobrażenie o poziomie tego krążka. Talent do pisania zwiewnych refrenów i lekkość w ich interpretacji zawsze był domeną wokalistki. Na najnowszej płycie udało się stworzyć wyjątkowo zwarty i równy materiał. Nie ma tu słabszych utworów, wypełniaczy, które pojawiają się po kilku przesłuchaniach. „Wires And Sparks” to album w najlepszym popowym wydaniu, znakomicie wyprodukowany, z miłymi, ale nie banalnymi melodiami, wreszcie, z barwnym niczym szkiełka w kalejdoskopie, głosem Pati Yang. Daleko mi jednak do laurki. Po prostu cieszy mnie tak wysoki poziom wydawnictwa i wreszcie nowe skojarzenie…

[marc!n ratyński]