polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
IN FLAMES Sounds Of A Playground Fading

IN FLAMES
Sounds Of A Playground Fading

20 lat na scenie, 2,5 miliona sprzedanych płyt… jak daleko odszedł In Flames od swoich muzycznych korzeni wiedzą tylko najstarsi górale. Ci którzy mają nadzieję i liczą jeszcze na powtórkę z przełomowej (ale i wiekowej) „The Jester Race” (1996) po raz kolejne będą zawiedzeni. Szwedzi nie zamierzają zjadać swojego ogona i odgrywać ciągle tych samych patentów. „Sounds…” przynosi dawkę melodyjnego rock/metalu z mięsistym groove, charakterystycznym głosem Fridéna i  pomysłem na album jako całość. Wreszcie najnowszy wypiek z goeteborskiego pieca nie jest zakalcem na miarę poprzednika „A Sense Of Purpose” sprzed trzech lat. Muzykom udało się nie przesłodzić całego krążka. Dużo tu oddechu, melodyjnych gitar i ciekawie zaaranżowanych wokali. Tak świeżo i dosadnie In Flames nie brzmiał od „Come Clarity” (2006). I nawet szeptano-balladowy „The Attic” nie razi tu zbyt mocno. Zawsze ceniłem In Flames za szeroki wachlarz muzycznych ozdobników i kompozycyjnych urozmaiceń. Tak jest i tym razem, i co najważniejsze, czuć tu chęć zespołowego grania. I choć muzyczna amerykanizacja (notowania Billboard charts, image, przystępne brzmienie, itp.) pchnęła ten zespół na inny szczebel, to nadal można odnaleźć w tej dźwiękowej układance element zaskoczenia (ciężki, ale i melodyjny „Enter Tragedy”, ociekający gitarowym groove utwór tytułowy). Dziesiąty album In Flames to też sprawdzian kompozytorskich umiejętności dla Björna Gelotte. Po odejściu założyciela i głównego kompozytora, Jespera Strömblada, przed formacją stanęło trudne zadanie. Albo dalej pogrążą się w mieliznach „A Sense Of Purpose”, albo wyjdą na prostą z nową siłą i pomysłami, które tak jak kiedyś stanowiły punkt wyjścia do muzycznych poszukiwań grupy. Ta druga opcja aż iskrzy na „Sounds Of A Playground Fading” i pozostaje nadzieja, iż Szwedzi utrzymają równie dobrą formę w przyszłości.

[marc!n ratyński]

recenzje In Flames w popupmusic