polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Danielson Best of Gloucester County

Danielson
Best of Gloucester County

Daniel Smith od dawna wydawał mi się duchowym starszym bratem Sufjana Stevensa – głęboko wierzącym oryginałem podejmującym twórczy dialog z amerykańską tradycją, nie tylko muzyczną. To właśnie ze Smithem Sufjan zrealizował przecież swój najbardziej intymny album „Seven Swans”, który wydał następnie w jego wytwórni Sounds Familyre. Teraz obu panom potrzeba było aż pięciu lat na stworzenie nowych płyt, co jest koincydencją przypadkową, ale wymowną. Smith nie zrewolucjonizował swego brzmienia jak Stevens, ale przeformułował zespół z wielkiej, rodzinnej trupy w nieco mniejszą formację. Po spektakularnym „Ships”, nagranym przez trzydziestu muzyków (w tym cały Deerhoof), prezentuje płytę luźniejszą, lżejszą. Mniej ekstrawagancką od poprzedniej, ale o niebo bardziej pomysłową i fantazyjną niż większość folk-rockowych płyt ostatnich lat. Smith bowiem bardzo dobre melodie podaje w wyrafinowanych, dopracowanych aranżacjach – Sufjan rewanżuje się tutaj grając na całej płycie na banjo – nie tracąc przy tym lekkości i naturalności. Kluczowym elementem układanki jest charakterystyczny, skrzekliwy wokal Daniela, którego radosna dzikość kontrastuje z dopracowaniem warstwy instrumentalnej. Freak-folkowo-rockowy renesans swój szczytowy moment ma już za sobą, rozkwit zastąpiła albo klisza, albo ewakuacja najbardziej utalentowanych artystów. Danielson są na tle tego procesu jak gość z innej, równoległej rzeczywistości – odwołujący się do tej samej tradycji w sposób niepowtarzalny, niezależny od przemijających mód i ciągle twórczy.

[Piotr Lewandowski]