polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Leafcutter John wywiad

Leafcutter John
wywiad

John Burton po dwóch, ciekawych ostatnich płytach „The Housebound Spirit” i „The Forest and the Sea” nagranych pod szyldem Leafcutter John przygotował niesamowty album, będący wynikiem jego podróży do Tunezji. Tam rejestrował wszystkie dźwięki, któe towarzyszyły mu podczas podróży, aby potem zaprezentować je na koncercie w spójnej formie, w niebalany sposób przedstawiającej audiosferę Tunisu ze wszystkimi codziennymi dźwiękami tego miasta. O tym jak powstała ta płyta i co się na nią złożyło przeczytacie poniżej.

Jak wyglądał proces rejestracji „Tunis”? To wynik nagrań terenowych – jakie miejsca i obszary wybierałeś?

Spędziłem kilka dni w Tunisie, stolicy Tunezji, chodząc z małym rejestratorem dźwięku. Nagrałem wszystkie rodzaje dźwięków od tego co słychać na ulicach aż po klimatyzację hotelową.

Ile z materiału na „Tunis” to nowe dźwięki, które stworzyłeś sam na komputerze i instrumentach. Dodawałeś coś?

Cała inspiracja dla tego materiału wzięła się z nagrań terenowych, niektóre z nich przyspieszałem lub spowalniałem, czasem nakładałem jedne na drugie. Koncert w Tunisie został złożony w 100% z tych nagrań ze mną śpiewającym na żywo. Do albumu dodałem też gitarę i kilka wokali w mojej pracowni. Zmieniłem jedynie kolejność utworów w porównaniu do koncertu, co stworzyło nowe działy i wpłynęło na strukturę materiału.

Czy istnieją jakieś specjalne dźwięki głosy, które słyszałeś podczas nagrywania?

Wszystkie dźwięki miały szczególną jakość, najbardziej podobały mi się odgłosy ludzi w Tunezji

W drugim utworze "Palm Reader" Słyszę głos przypominający muezina, który jest jednym z regularnych dźwięków w muzułmańskiej Tunesji. Czy zauważyłeś w trakcie nagrywania jakieś inne ważne dźwięki, które wpływają na życie społeczne?

Głos, który słychać to w rzeczywistości moja warstwa wokalu. Ten utwór brzmi całkowicie tak, jak zagrałem go w trakcie koncertu. Myślę, że śpiew muezina jest niesamowity, podoba mi się pomysł wezwania do modlitwy, ale przez mój szacunek do tego obrzędu, nie chciałem go nagrywać.

Lubię rodzaj bardzo subtelnych dźwięków, czy udało Ci się kiedyś dostrzec dźwięk, który właśnie się zakończył. To właśnie jedne z najbardziej niesamowitych dźwięków.

Czy myślisz, że można Twoją pracę określić także mianem antropologii? Czy wszystko zostało nagrane przypadkowo czy dokładnie zaplanowałeś co chcesz zarejestrować?

Nie jest to na pewno typowa antropologia w w ścisłym tego słowa znaczeniu. Moją metodą pracy jest zebranie materiału źródłowego, a następnie za pomocą intuicji podjęcie decyzji, co dalej z nim zrobić.

„Tunis” to album koncertowy. Czy trudno było grać we wszystkie te dźwięki na żywo?

Idea wykorzystania tylko dźwięków z Tunezji był rodzajem osobistego wyzwania, czy mógłbym zrobić coś pożytecznego w krótkim okresie czasu z ograniczonego zestawu dźwięków. Dodatkowo zbudowałem proste i bardziej interaktywne oprogramowanie do pływających dźwięków.

Przygotowałeś także aplikację „Forester”. Czy możesz mi powiedzieć jak to działa?

To program komputerowy, który pozwala na mieszanie różnych dźwięków i manipulowanie nimi między sobą w bardzo nieprzewidywalny. Ma przyjemny interfejs, który pozwala na podjęcie podróży przez wybrane dźwięki.

O tym jak działa można przekonać się chociażby w kawałku String of Consciousness, który zremiksowałem.

Na ile jesteś zainteresowany w wymyślaniu nowych zastosowań do tworzenia muzyki w taki sposób?

Tworzenie nowej muzyki to ciekawy stan umysłu. Tak naprawdę nie potrzeba nic więcej. Jestem zainteresowany w tworzeniu oprogramowania, które zachęca do takiego stanu.

Z drugiej strony grasz w zespole jazzowym Polar Bear. Jakie są zależności między tymi dwoma projektami?

To są dwa zupełnie odmienne projekty, ale moje wartości i przekonania pozostają takie same.

Pracujesz jako twórca sound artu – przygotowujesz instalacje dźwiękowe, co wprowadza Cię trochę w świat sztuki. Jak duży wpływ ma to wpływ na myślenie nad tworzeniem muzyki?

Moje myślenie nie zmienia się niezależnie od tego, czy tworzę coś na wzór piosenki folkowej czy rysuję ołówkiem. Uważam, że moje myślenie zaczyna się w momencie, kiedy zastanawiam się gdzie może pasować moja twórczość, nie analizuję tego pod kątem „muzyki” czy „sztuki”. Nie interesuje mnie w ogóle podział większego świata na mniejsze części. Podoba mi się pomysł, że wszyscy możemy poruszać kreatywności i zmieniać wszystko cały czas na bieżąco.

[Jakub Knera]