polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Karol Schwarz All Stars Karol Schwarz - wywiad

Karol Schwarz All Stars
Karol Schwarz - wywiad

Karol Schwarz - z jednej strony muzyk i siła napędowa takich zespołów jak Karol Schwarz All Stars i Prawatt, z drugiej jeden z twórców labelu Nasiono Records, który gromadzi wiele ciekawych trójmiejskich zespołów i pomaga im zaistnieć w szerszej świadomości słuchaczy. Właśnie ukazała się reedycja płyty "100 filmów" KSAS, z okazji której rozmawiamy z liderem tego zespołu. O improwizowanych sesjach za miastem, muzycznych odkryciach, space rocku i wesołych chłopakach możecie przeczytać poniżej.

Jak to właściwie jest z Karol Schwarz All Stars? Z jednej strony można Was odbierać na poważnie – chociażby słuchając płyty „100 filmów” – a z drugiej często puszczacie do słuchacza oko.

Jesteśmy wesołymi chłopakami, dlatego robimy sobie żarty. Ale nie gramy wesołej muzyki. Na „100 filmach” udzielał się jeszcze Jacek Cent, któy jest raczej smutną osobą. Komicy, któzy zawodowo rozśmieszają ludzi są często prywatnie melancholikami. U nas jest na odwrót - jesteśmy weseli, ale wewnątrz siedzi coś bardziej smutnego.

Właśnie ukazała się reedycja płyty „100 filmów” nagranej w 2006 roku. Kiedy spojrzę na Wasz ostatni album, „Rozewie” widać wiele elementów wspólnych – rejestrowaliście je wyjeżdżając gdzieś za miasto, spotykając się w Rozewiu czy Łosienicach i na kilkudniowym spotkaniu nagrywaliście płytę. Nie chcecie wszystkiego dopracowywać? Płyta ma być raczej wynikiem spontanicznego spotkania?

Jadąc w 2006 roku z Centem i Borysem do Łosienic do Szymona Albrzykowskiego, nie wiedzieliśmy, że z tego spotkania wyjdzie płyta. Wydarzyło się tam wiele niesamowitych,

wspaniałych, totalnych momentów. Część z nich zarejestrowałem na komputerze. Wróciłem do domu i zacząłem wygrzebywać te perełki. Niektóre wymagały poprawek, część jednak poszła tak jak było.

Planując wyjazd do Rozewia byliśmy świadomi, że może wyjść z tego płyta. Zaprosiliśmy Brendę Lee DVD oraz Esztera (obecnie duet Fuka Lata). Było baaardzo wesoło i taka właśnie wyszła płyta (śmiech).

Czyli odchodzisz od całkowicie przygotowanej i zaplanowanej sesji?

Wszystkie płyty do 2005 roku powstały w ten sposób – siedziałem w domu i układałem piosenki. Szkoda czasu! (śmiech). Kto dziś pamięta takie piosenki jak ‘Czarnobrązowy jest orzech laskowy’ czy ‘Simple Straight’?

Dodatkowo sprawiasz wrażenie, jakby KSAS nie interesowało to, co dzieje się obecnie w muzyce.

Mało się interesujemy tym, co dzieje się aktualnie w muzyce. Ostatnio ktoś spytał mnie jakie były najlepsze płyty 2010 roku i nie wiedziałem co powiedzieć, bo zeszły rok spędziłem na słuchaniu czarnej muzyki lat 70-tych lub na zgłębianiu przekazu szaleńców z Yahowa 13.

Opowiedz mi o Nasiono Records. W Trójmieście kojarzy się niemal z instytucją, która w dużym stopniu gromadzi różne – mniej lub bardziej ciekawe projekty muzyczne.

Sami siebie określamy jako Samopomoc Chłopsko-Babską, zgodnie z hasłem “w kupie raźniej”, którym kierowało się średniowieczne pospolite ruszenie. Pomagamy sobie nawzajem w nagrywaniu, wydawaniu i promowaniu naszej muzyki na koncertach. Chcemy pomagać młodym zespołom np. Asia i Koty.

Czasem organizujemy wspólne projekty, jak np. Nasiono All Stars - specjalny band na potrzeby festiwalu Europejski Poeta Wolności. W zeszłym roku zorganizowaliśmy sesję Nasiono Swap Singers, podczas której nasionowe kapele nagrywały kowery nasionowych kapel. Zaprosiliśmy do niej także artystów z zespołu Klimt (znanych też z Saluminesii) oraz Mirna Ray aby stworzyć spacerockowy prototyp czegoś, co w przyszłości może przerodzi się w rasową Shoegaze Orchestra.

Myślimy też o Space Feście - własnym festiwalu. Zamierzamy w tym roku aktywniej promować Nasiono, m.in. także w Warszawie. Grać, spotykać się z dziennikarzami, to wszystko kwestia osobistych kontaktów, które trochę zaniedbywaliśmy.

Oprócz Karol Schwarz All Stars, grasz też w Prawatt. Czym dla Ciebie różni się tworzenie w jednym i drugim składzie, pomijając członków i odmienne instrumentarium?

W pewnym momencie ta różnica się zatarła, ale Jachi – założyciel Prawatta – pilnuje tego, żeby nikomu te dwa zespoły się nie pomyliły (śmiech). Na przykład nie chciał wykorzystywać akustycznej perkusji, obstawał przy elektronicznej. Prawatt jest bardziej otwartą formą, improwizowaną. KSAS ma więcej piosenek, harmonii, jest Borys z saksofonem, to przede wszystkim rozbudowane kompozycje.

Często w rozmowach z Tobą przewijają się wątki space rockowe i shoegaze. Powiedz skąd wzięła się Twoja fascynacja tymi gatunkami?

Wychowałem się na shoegaze, słuchając audycji Adama Czajkowskiego w Radiu Arnet, w połowie lat 90. Spiritualized, Stone Roses, My Bloody Valentine - zostało mi to do dzisiaj. Space rock jest bardzo blisko tego gatunku, ale dla mnie jest bardziej męską muzyką (śmiech). Wooden Shijps na przykład, grali na Offie dwa lata temu – amerykańska muzyka drogi, którą grają faceci z brodami. Shoegaze kojarzy się raczej ze zniewieściałym albo damskim wokalem. Nadchodząca płyta zespołu Mordy to potężny męski space rock.

Wspomniałeś o Space Fest, poświęconemu tego typu muzyce, opowiedz proszę więcej o planach z nim związanych.

Ladies and Gentlemen We Are Floating In Space Festival - to pełna nazwa tego przedsięwzięcia (śmiech). Pojawiło się trochę trójmiejskich zespołów, które grają tego typu muzykę. Wymyśliłem więc imprezę, żeby się z nimi spotkać, zintegrować. Potem pojawił się pomysł, żeby stworzyć cały festiwal - zaprosić wykonawcę z zagranicy, wyjść poza ramy lokalne, zainicjować wspólne, międzynarodowe projekty muzyczne.

Korzenie shoegaze’u są w Wielkiej Brytanii, więc do pierwszej edycji festiwalu postanowiliśmy zaprosić przede wszystkim zespoły z tego kraju. Partnerem projektu jest już Centrum Sztuki Wspłczesnej „Łaźnia”. SpaceFest! ma być włączony do programu festiwalu kultury brytyjskiej Brit Cult organizowanego przez kuratorkę z „Łaźni”, Anię Szynwelską. Wszystkie wydarzenia mają odbywać się w Gdańsku na przełomie listopada i grudnia. Do wspłpracy zaprosiliśmy też Piotra Szwabe vel Pisz, który razem z angielskim streetartowcem przeprowadzi akcję w przestrzeni miejskiej inspirowaną shoegazem i space rockiem - to taki nasz pomysł na alternatywną formę promocji festiwalu i oswajania ludzi z tym gatunkiem muzyki.

W ogóle marzy mi się coś na kształt Wrocław Industrial Festival – to festiwal niszowy, a impreza ma rangę europejską i gra na nim pierwsza liga industrialu. Chciałbym aby Gdańsk stał się europejską stolicą shoegaze’u i space rocka, miejscem spotkań fanów takiej muzyki z całego świata, żeby poprzez SpaceFest! promował lokalną scenę alternatywną.

[foto: Michał Jaskólski]

[Jakub Knera]