polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Samorządowcy Les Dances Macabre

Samorządowcy
Les Dances Macabre

Gdyby ktoś spytał o najbardziej szczerą i bezkompromisową płytę wydaną w tym roku, bez chwili namysłu wskazałbym „Les Dances Macabre” zespołu Samorządowcy. Powodów jest kilka. Po pierwsze fakt, że tworzy ją Adam Witkowski ze swoją dwunastoletnią córką Mają, z którą gra w najbardziej klasycznym składzie: gitara plus perkusja. Po drugie, mimo że nagrywali płytę przy kilku podejściach, w każdym utworze słychać panujący w niej luz i swobodę. Po trzecie, z racji faktu że Witkowski częściej niż muzykiem jest artystą wizualnym, słychać że w tych 12 utworach co chwilę do słuchacza puszczane jest oko, parafrazowany jest raz Rubik, raz Slayer. Ciężko zachować powagę przy pozornie złoworogo brzmiących piosenkach: „Hej Satanisto”, „Arka Noego Kłamie” czy „Krzysztof Śmierć”. Po czwarte - teksty: Witkowski fenomenalnie wyśmiewa rodzinne granie, wkracza w tematykę śmierci, często zapożyczając słowa piosenek z prowadzonego w liceum zespołu War Zone. Po piąte - produkcja: na płycie słychać niedociągnięcia perkusji, surowość gitary, hałas czy wreszcie, że to trochę rodzinna zabawa, która została uwieczniona bez najmniejszej spiny, trochę dla zabawy, a trochę w celu udokumentowania wspólnego muzykowania. „Les Dances Macabre” zamyka się w 30 minutach, co jest idealną porcją zadziornych, zagranych z polotem utworów, których słucha się z niespotykaną przyjemnością. Czy trzeba wyliczać więcej?

[Jakub Knera]