polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Pleq The Metamorphosis

Pleq
The Metamorphosis

Rezydujący na Śląsku, Bartosz Dziadosz wydaje pod pseudonimem Pleq zaledwie od dwóch lat, a już zdążył się dorobić całkiem pokaźnej dyskografii – album na cd, wydawane własnym sumptem cd-ry, czy wirtualne krążki (jeśli możemy pozwolić sobie na taki oksymoron) dają w sumie razem 8, czy 9 wydawnictw. Jak na taki okres wynik to cokolwiek spektakularny. Dla porównania – Jan Jelinek może poszczycić się podobnym rezultatem na przestrzeni minionej dekady (nie licząc jego krążków jako Gramm czy Farben, choć w ramach tych projektów artysta nie zostawił po sobie aż tak wiele: album i kilka dwunastek).

Nie bez przyczyny pojawia się tu jedna z centralnych figur mikroelektroniki, która robiła furorę dekadę temu. Dziadosz hołduje podobnym brzmieniom – subtelnym, filigranowym cykadom, misternie dzierganym bzykającym rojem mikrosampli. Czasami przypomina w tym również wczesnego Murcofa. Jego twórczość jest niewątpliwie urokliwa, temu nie można zaprzeczyć – są w niej, choć to elektronika sensu stricte, ludzkie emocje, czy raczej na emocje ona oddziałuje, wywołując stany rozmarzenia, nostalgii, melancholii. Jest w tym również minimalistyczna elegancja i wodnista przestrzeń rodem z ambientu. Na polskim gruncie podobne rzeczy robili parę lat temu Maciek Szymczuk, czy Dawid Szczęsny, który ostatnio w kolaboracji z Wojciechem Bąkowskim z Grupy Kot wyprodukował świetny – powiedzmy - hiphopowy album pod szyldem Niwea. I tu mamy zdecydowany mankament – to było parę lat temu. Przerobione, przewałkowane, przemielone. Za granicą i w Polsce. Nie można odmówić „The Metamorphosis” klimatu i atmosfery, brakuje jednak jakiegoś zaskoczenia. „Loop Finding Jazz Records” Jelinka swego czasu znało się na pamięć. 

[Michał Nierobisz]