polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Soulsavers Broken

Soulsavers
Broken

Od rozpadu Screaming Trees Mark Lanegan nie związał się na stałe z żadnym zespołem, choć jego solowe płyty z reguły wypadały blado na tle kooperacji. W mrowiu tych ostatnich, współpraca z brytyjskim duetem Soulsavers rysuje się jako jedna z najbardziej produktywnych. „Broken” pokazuje, że w przeciwieństwie do np. projektu z Isobell Campbell czy gry z Gregiem Dulli, związek Lanegana z Soulsavers z czasem nabiera rumieńców. Płyta naturalnie wpisuje się w ewolucję obu stron. Lanegana odnajdujemy w najbliższych mu, pochmurnych nastrojach, przez które od czasu do czasu wyziera zapadający w pamięć promyk nadziei. Dla tandemu Glover/Machin trzeci album jest najbardziej dopracowaną realizacją koncepcji, które na instrumentalnym debiucie ledwie się rysowały, na „It's Not How Far You Fall, It's The Way You Land” wyszły na pierwszy plan, a tutaj nabrały rozmachu.

W wizji Soulsavers, bluesowe korzenie i rockowa energia spotykają soulową głębię i wysmakowaną, wielopłaszczyznową produkcję. Właśnie dzięki dysonansowym pejzażom gitar, sensownie aplikowanej elektronice i wokalom rozjaśniających posępny głos Lanegana, te gorzkie ballady odkrywają z czasem przed słuchaczem drugie i kolejne dna. Czuć, że Glover i Machin napisali płytę z myślą o Laneganie, ale zaprosili też innych wokalistów, doskonale rezonujących z „liderem”. Wśród nich najważniejsza wydaje się Rosa Agostino (aka Red Ghost), występująca w dwóch duetach z Laneganem i w dwóch utworach solo. Bardziej znane nazwiska, jak Mike Patton, Jason Pierce i Gibby Haynes pozostają mocno w tle i wnoszą moim zdaniem raczej wkład w promocję płyty, niż w jej walor artystyczny. Kompletnie odwrotną rolę pełnią za to partie saksofonu Raya Dickaty, który w Rolling Sky pozwala sobie na wręcz free jazzowy odlot.

„Broken” garściami czerpie z tradycji amerykańskiej muzyki, ale w sposób nowoczesny i unikatowy. Pierwszorzędne kompozycje, odważne aranżacje, wciągająca aura i różnobarwność muzycznej palety stanowią o klasie i wyjątkowości tej płyty. Lanegan właściwie mógłby przestać szukać swojego nowego zespołu. Oczywiście będzie robił to dalej, ale ważne, że już wiemy, gdzie zawsze może wrócić.

[Piotr Lewandowski]