polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Radian Chimeric

Radian
Chimeric

Może to i kuriozalne porównanie, ale najnowsza płyta austriackiego tria Radian przypomina mi to co na „Los Angeles” zrobił Flying Lotus. Nie o gatunkach muzycznych mowa rzecz jasna, ale raczej o podejściu do muzyki, przefiltrowaniu brzmienia współczesnego miasta, zindustrializowanych obszarów i tworzenie do nich specyficznej ścieżki dźwiękowej.

Na tym jednak kończy się to porównanie ponieważ „Chimeric” to rzecz zgoła odmienna – surowa, oszczędna w brzmieniu, pełna ambientowych form, umieszczonych pozornie bez składu szmerów, zgrzytów i zakłóceń, przybierających raczej klimat opustoszałych budynków gdzieś na peryferiach niż tętniącego życiem centrum wielokulturowej metropolii jak u Fly Lo. Wszystko opiera się tutaj na minimalistycznym brzmieniu perkusji, a momentów w których muzyka staje się bardziej złożona jest bardzo mało. Z tych zgrzytliwych brzmień wykluwają się jednak melodie, w których pojawia się gitara elektryczna, która dodaje trochę ludzkiego pierwiastka tej zmechanizowanej muzyce. W pierwszym utworze efektem jest iście industrialne tempo z metalicznie brzmiącą perkusją, w drugim post-rockowa warstwa gitary, która rozwija się przy fenomenalnej rytmice perkusji. W przeciwieństwie do dość systematycznego „Juxtaposition” sprzed trzech lat, aranżacyjnie jest to płyta bogatsza.
„Chimeric” to z jednej strony taki miejski chaos, pełen przypadkowych dźwięków i zakłóceń, ale z drugiej ich fantastyczne rozłożenie i podzielenie na sześć utworów z których wyłaniają się ustrukturyzowane, wciągające kompozycje sprawia, że to doskonale dopracowana i piekielnie przekonująca płyta.

[Jakub Knera]