polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
THE HERBALISER Same As It Never Was

THE HERBALISER
Same As It Never Was

Zapędy duetu Teeba & Wheery w stronę stworzenia rozbudowanego zespołu muzycznego były widoczne już od dawna na wydawnictwach The Herbaliser. Ich największe nasilenie nastąpiło na wydanym przed trzema laty "Take London", a apogeum osiągnęło na "Same As It Never Was". Tacy muzycy jak Andy Ross i Ralph Lamb pojawiali się na wcześniejszych krążkach londyńskiego duetu, ale dopiero teraz zostali całkowicie włączeni w proces nagrywania płyty. Ich udział jest odczuwany wyraźnie - bez przesady należy stwierdzić, że The Herbaliser brzmi na swoim najnowszym krążku jak pełnoprawna orkiestra.

Zespół żongluje gatunkami na wszystkie strony, a hip hop jest tutaj jedynie punktem wyjścia, ewoluując albo w kierunku trip-hopu lub lekko zakręconego breakbeatu. Ale przede wszystkim odczuwa się porywający, funkowy klimat, który sprawia, że płyta praktycznie przez cały czas rytmicznie i dynamicznie pulsuje. The Herbaliser zredukowali liczbę wokalistów do trzech osób, z czego w przeważającej mierze śpiewa Jessica Darling, nowa wokalistka formacji. I jeśliby wymienić minus "Same As It Never Was" to byłaby nim właśnie ona. Nie pod względem wokalnym rzecz jasna, ale eklektyzmowi muzyki londyńskiego zespołu najlepiej sprzyja niezliczona ilość kolaboracji, co najlepiej dało się odczuć na "Take London". Poza tym nie brakuje tutaj utworów instrumentalnych, które robią niesamowite wrażenie. Niektóre idealnie nadawałyby się na muzykę do filmu (początek "Street Karma" imitujący melodię rodem z filmu gangsterskiego rozgrywającego się w słonecznej Italii), inne imponują rozbudowaną sekcją dętą - od drobnych wstawek, poprzez wyprowadzenie jej na pierwszy plan jak w "Blackwater Drive" (końcowa improwizacja imponuje), a takie momenty jak akordeon w "Game Set & Match" to prawdziwe smaczki.

"Same as it Never Was" to płyta kipiąca życiem, niezwykle barwna, wciągająca swoim rozbudowanym instrumentarium. Może ciężko określić ją jako "taka jakiej jeszcze nie było", ale bez wątpienia na każdej imprezie można z nią zrobić furorę. Już od pierwszych dźwięków chce się przy niej tańczyć, a to chyba najlepsza rekomendacja.

[Jakub Knera]