polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
JACEK LACHOWICZ Runo

JACEK LACHOWICZ
Runo

Dokładność i staranność artystów w realizacji muzycznych wizji zawsze budziły we mnie podziw. Niestety w przypadku Jacka Lachowicza mam wrażenie braku takiej rozwagi. To już jego trzeci krążek i już trzeci raz nietrudno zauważyć, że znajdujące się na nim utwory umieszczono bez pomysłu. Pomińmy debiut, ale tak też wypadło zeszłoroczne wydawnictwo - choć na całej płycie "Za morzami" bez wątpienia było kilka perełek, które pozostawiały ogromne wrażenie, to całość wywoływała efekt raczej negatywny. "First Reason", pierwszy utwór promujący tegoroczny album, zwiastował rzecz interesującą - oto były muzyk Ścianki w końcu stworzył coś niesamowitego, zapowiadał się dopracowany album, może i z mnóstwem niespodzianek. A jednak to znowu rozczarowanie.

"First Reason" to arcyciekawy ambientowy kolaż zbudowany na kanwach rhodesa i przetworzonych partiach pianina. Niestety reszta utworów nie utrzymuje tak wysokiego poziomu. Większość utworów to instrumentalne, swobodne impresje, w znaczącej części będące ścieżkami dźwiękowymi do filmów czy etiud studenckich. Poszczególne fragmenty pokazują, że Lachowicz ma możliwości tworzenia naprawdę niesamowitej muzyki, którą jest w stanie zachwycić. Wierzę w to, ba! po prostu wiem że tak jest i czekam aż to nastąpi . Po raz kolejny odnoszę jednak wrażenie, że to zbiór luźnych kompozycji, a w zasadzie szkieletów, które nijak nie tworzą całości. Póki co, jako album "Runo", wypada niestety marnie.

[Jakub Knera]