polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
CORPORATION 187 Newcomers Of Sin

CORPORATION 187
Newcomers Of Sin

Corporation 187 stoi okrakiem pomiędzy thrash i death metalem. Dużo tu nawiązań do rodaków z Carnal Forge, The Forsaken, wczesnego The Haunted. Trzeci krążek Szwedów z Linkoping nie przynosi właściwie nic, co dłużej zwróciłoby moją uwagę. Ot, kolejna płyta bez historii. Wiadomo, Szwedzi socjal mają rozbudowany, meble skręcają sami, a metalowych kapel tam zatrzęsienie. Taki Corporation 187 byłby pewnie ciekawostką, gdyby pochodził z Indonezji albo Urugwaju. A tak na "Newcomers Of Sin" mamy do bólu ograne thrash/death'owe patenty z rozkrzyczanym wokalistą. Ten ostatni punkt (Filip Carlsson) wydaje się być najsłabszym ogniwem kwintetu. Niby próbuje iść śladem Tomasa Lindberga (At The Gates), ale to tylko nieudolne naśladownictwo. Muzycznie Szwedzi poruszają się w średnich tempach. Czasem zdarzają się jakieś przyspieszenia, ale są tutaj tylko dodatkiem. Naprawdę nic nie potrafi mnie przekonać do tego albumu. Produkcja jest nijaka, gitarowo bez rewelacji, wokalnie po prostu tragicznie. Corporation 187 wykopał sobie tym albumem grób, a ja z premedytacją mogę go teraz zasypać.

[Marc!n Ratyński]