polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Venetian Snares A chocolate wheelchair album

Venetian Snares
A chocolate wheelchair album

Aaron Funk kryjący się pod pseudonimem Venetian Snares od kilku lat jest jedną z najbardziej ekstremalnych postaci muzyki elektronicznej. Mimo że tworzy już dość długo, w Polsce wciąż mało kto słyszał jego muzykę. A szkoda, bo każda kolejna płyta Venetian Snares to małe arcydzieło sztuki hałasowania. Jednak, co trzeba podkreślić - hałasowania z głową, bo szaleństwo Funka nie jest tylko bezsensownym łomotem. 'A chocolate wheelchair album' jest trochę inna. Już pierwszy utwór zapowiada zmiany.


    Dość przystępny quasi-drum'n'bassowy rytm przetykany dźwiękami saksofonu i wokalami przywodzącymi na myśl 'Verbal' Amona Tobina powoli przeradza się w coraz bardziej ekstremalną jazdę. Na prawdziwy, niszczący noise przyjdzie nam jednak jeszcze poczekać, bo drugi utwór ('Too young'), z mocno pociętym rytmem i niesamowicie przebojowym (jak na VS) wokalem, z początku przypomina bardziej Prefuse73. To jeden z najlepszych utworów na płycie. Potem mamy jeszcze kowbojski breakbit ('Einstein-Rosen Bridge') i mocny drum'n'bass z raggowym MC ('Hand Throw'), przeradzający się w niszczącą ścianę cyfrowego hałasu. Gdyby Venetian Snares pociągnął ten temat do końca płyty, można by mówić o płycie doskonale przemyślanej, kolejnym arcydziele w takiej konwencji. Niestety ogólne wrażenie psują trzy ostatnie utwory, za bardzo przypominające dokonania właściciela wytwórni Planet Mu - Mike'a Paradinasa (Mu-zig). Słychać, że Funk nie czuje się źle w tej estetyce, a jednak płyta zyskałaby tylko gdyby ją skrócić o te kilkanaście minut. 'A chocolate wheelchair album' jest płytą dla słuchaczy o naprawdę mocnych nerwach. To nie żarty. Siła dźwięku Venetian Snares ma działanie niemal oczyszczające, wierzcie mi - po takiej dawce granulatów i ekstremalnych rytmów świat naprawdę wydaje się nieco inny.

[Mikołaj Pasiński]