polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Einsturzende Neubauten historia

Einsturzende Neubauten
historia

Dziś można już śmiało postawić tezę, że gdyby nie Einstürzende Neubauten dzisiejszy industrial nie byłby tym czym jest. Ziarno rewolucji jakie zasiali na poczatku lat 80-tych zapładnia umysły kolejnych twórców, których współczesna wrażliwość przetwarza ten styl w coraz to nowsze formy. Muzyczny profil jaki na samym początku stworzyli członkowie Einstürzende Neubauten jest wciąż aktualny, choć już nie ten sam. Wydaje się bowiem, iż tabuny naśladowców i epigonów wykorzystali samą tylko otoczkę nie mogąc (lub niechcąc) wejrzeć do jej wnętrza. Dzisiejszy industrial kojarzony głównie z zespołami typu Nine Inch Nails czy Ministry jest mocno zmetalizowany, a fabryczne zgrzyty są tylko komputerowymi efektami. Ciekawe czy prekusorzy industrialu marzyli właśnie o takiej ewolucji. Ciekawe czy spodziewali się, iż ich skrajnie odpychająca muzyka stanie się kiedyś mainstreamowa kurą znoszącą złote jaja.

Narodziny Industrialu

    Lontem, który doprowadził do wybuchu, a w efekcie narodzin industrialu była punkowa rewolucja i anarchistyczne programy głoszone przez powstające jak grzyby po deszczu zespoły. Dzięki całkowicie nowej sytuacji na rynku muzycznym swego miejsca zaczęli szukać outsiderzy, którzy dotąd co najwyżej mogli pomarzyć o wyjściu ze swą muzką do szerszej publiczności. W Anglii pierwsze koncerty zaczęli dawać Throbbing Gristle prowadzeni przez charyzmatycznego Genesisa P.Orridga. To ich nazywa dziś się praojcami industrialu. To oni wykorzystywali jako pierwsi preparowane taśmy, loopy i elektroniczne cudeńka (tak znienawidzone przez punkowców). Ich nihilizm bił na głowę wszystkie punkowe manifesty a prowokacje i sceniczne orgie szokują do dziś.
    I choć lider Einstürzende Neubauten Blixa Bargled odżegnuje się dziś od ich wpływu na początki kształtowania się stylu zespołu (wskazując bardziej na punk i zespoły typu Sex Pistols) to jednak ten wpływ wydaje się być niepodważalny. Co ciekawe Blixa twierdzi także, że wokalistą został tylko dlatego ponieważ miał wygląd artysty i nie umiał grać na żadnym instrumencie. A ponieważ nie bardzo garnął się do jakiejkolwiek etatowej pracy bez wahania przyjął propozycje dołączenia do pierwszego z brzegu punkowego zespołu. Tak w kwietniu 1979 r. w Berlinie Zachodnim powstało Einstürzende Neubauten.
    Jako, że żaden z tworzących zespół muzyków nie opanował dostatecznie gry na żadnym instrumencie, postanowiono zastąpić je ich zbrutalizowanymi substytutami. Dla członków zespołu pojęcie punkowego podejścia do muzycznej materii oznaczało brak jakichkolwiek granic, zarówno w sferze muzycznej jak i tekstowej. Swoimi instrumentami uczynili: młoty, topory, obręcze, sprężyny, naczynia ze szkła, koła zębate, blachy faliste, blaszane beczki, tarki, imadła, wiertarki oraz wszelkie inne metalowe odpady i urządzenia mechaniczne. W tekstach zaś manifestowali zwierzęce instynkty człowieka, bezskutecznie tłumione przez cywilizacje.
    To był przełom, to była nowa jakość w industrialu, to była rewolucja.

Rewolucja

    Na tle hipnotycznego hałasu i na granicy kakofonicznego zgiełku Blixa wykrzykiwał swoje manifesty wzbudzając zdumienie, ciekawość i strach. W tym samym czasie kolejne wielkie industrialne formacje z Cabaret Voltaire i SPK na czele wydeptywały swoje muzyczne ścieżki z uwagą patrząc w stronę sensacji z Berlina i na ich pierwsze single i EPki. Kiedy Einstürzende Neubauten wydali w 1981 r.swój debiutancki album "Kollaps" publiczność podzieliła się na tych, dla któtych było to już totalne przegięcie i przekroczenie pewnych estetycznych granic oraz na tych, którzy widzieli w tym naturalną konsekwencje rozwinięcia punkowego nizhilizmu.
    Brzmienie zespołu - skrajnie brzydkie i odpychające (a zarazem posiadające cechy gwaru fabrycznego) - nabierało jeszcze więcej mocy na koncertowych performance'ach, które przeradzały się w akty destrukcji (i dlatego w wielu salach i klubach zakazano mu występów).
    Niedługo potem liderzy Einstürzende Neubauten Blixa Bargeld, N.U. Unruh oraz F.M. Einheit zdali sobie sprawę, iż dalej w tym kierunku posunąć się już nie da, dlatego z premedytacją zaczęli stosować także konwencjonalne instrumenty. Wkrótce doprowadziło to do zaangażowania Blixy jako... gitarzysty do nowego zespołu Nicka Cave'a The Bad Seeds. Fascynacja muzyką Einstürzende Neubauten doprowadziła nawet Cave'a do przeprowadzki do Berlina a zespół Depeche Mode (tak tak) do nagrania w obecnej stolicy Niemiec swej przełomowej płyty "Construction Time Again" (gdzie wykorzystali wiele fabrycznych patentów znanych z "Kollaps" i jej następcy "Zeichnungen des Patienten O.T."). Posada gitarzysty u boku Nicka Cave'a nie spowodowała jednak zawieszenia działalności zespołu. W 1985 r. grupa wydaje genialny album "Halber Mensch" będący kolejnym krokiem w rozwoju oryginalnej koncepcji zespołu. Album wprawdzie już nie tak szaleńczy i z zalążkami melodii ale nadal bezkompromisowy w brzmieniu i niekonwencjonalny pod względem formalnym. Zespół perfekcyjnie wykorzystał w nagraniu płyty swoje doświadczenia zdobyte podczas debiutu oraz posłużył się środkami muzyki awangardowej, a w przewrotny sposób także popularnej. Kolejny album "Fuenf Auf Der Nach Oben Offenen Richterskala" (1987 r.) był jakby delikatnym powtórzeniem koncepcji "Halber Mensch" poddany jednak stopniowej ewolucji, która swój finał znalazła na ostatnim genialnym albumie zespołu "Haus der Luege" (wydanym w 1989 r.). Większą niż dotąd rolę odegrały nań instrumenty klawiszowe i elektroniczne bity. To był też pierwszy album na którym każdy (no - prawie każdy) utwór dało się zanucić. Ale do list przebojów było jeszcze bardzo daleko. Był to wszakże delikatny sygnał, iż wszyscy fani zespołu powinni przygotować się w niedalekiej przyszłości na kolejne przeobrażenia i wyzwania.

Silence is sexy

    Początek lat 90-tych był dla Einstürzende Neubauten czasem znikomej aktywności i zmian personalnych, które doprowadziły do odejścia F.M. Einheita, uważanego za najbardziej eksperymentalnego (sam konstruował większość instrumentów na jakich grał) i szalonego członka zespołu (jego sceniczne odjazdy zaskakiwały nawet jego kolegów) . Jeszcze z nim zespół nagrał bardzo dobry album "Tabula Rasa" (1993 r.), ale sygnał wysłany w stronę publiczności był już nader czytelny: znudziło nam się hałasowanie. Na wspomnianej płycie nie brakowało wprawdzie numerów w starym stylu, ale przynajmniej połowa płyty była utrzymana w spokojnych tempach, piosenki zaś charakteryzowały się (tak, tak) pięknymi melodiami. Kolejny album "Ende Neu" (1996 r.) był zdecydowanym krokiem w tym właśnie kierunku. Fani zespołu przecierali ze zdumieniem uszy słysząc Blixe śpiewającego po angielsku ballady typu "The Garden" będące nawiązaniem do stylu Nicka Cave'a i szukali ze świecą dawnych, innowacyjnych rozwiązań. Wiele osób uważa ten album za najsłabszy w dorobku grupy, ale - co raczej nie dziwi - była to najlepiej sprzedająca się płyta w historii zespołu. Na szczęście kolejną płytą Einstürzende Neubauten powrócił do swego bardziej bezkompromisowego oblicza. Płyta o przewrotnym (i na początku) niepokojącym tytule "Silence Is Sexy" była wyśmienitym powrotem w wielkim stylu i nadzieją na lepsze czasy. Album rodził się w bólach i dość długo przekładano jego premierę (ostatecznie ukazał się w 2000 r.) ale to co się na nim znalazło zadowoliło chyba wszystkich. Pogodzeni zostali zarówno wielbiciele odjazdów jak i powabnych melodii - stworzona mieszanka zaskakiwała kalejdoskopowym rozbuchaniem i wyrafinowaną dramaturgią.
    Einstürzende Neubauten zawsze było zespołem przywiązującym dużą wagę do swoich koncertów. Każdy z nich był niepowtarzalny i pełnił raczej rolę performancu - prezentacji wielu aspektów awangardowej sztuki (zresztą zespół ma w dorobku kilka płyt z muzyką do filmów i spektakli teatralnych a sam Blixa wystawia swoje prace podczas solowych, nie-muzycznych pokazów). Już w lutym światło dzienne ujrzy nowa płyta zespołu "Perpetuum Mobile", zaś w ostatni dzień miesiąca (który wypada tylko co 4 lata) będziemy mogli podziwiać Einstürzende Neubauten na żywo w warszawskiej Stodole. Może to być jedyna i niepowtarzalna okazja, aby na własne uszy przekonać się co jest bardziej sexy: cisza czy hałas.
    Znając przewrotność muzyków jestem przekonany, iż zapewne i jedno i drugie.

[Marcin Jaśkowiak]

recenzje Einsturzende Neubauten w popupmusic