polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
UNSANE Visqueen

UNSANE
Visqueen

Po kilkuletniej współpracy z Relapse Records amerykański Unsane zawitał w równie nieokiełznane progi Ipecac. Prawie 20 lat na scenie i wciąż ten sam hałaśliwy core, utkany na brudnym brzmieniu i siermiężnej gitarze. "Visqueen" to muzyczny zgiełk, w którym ociężały i toporny sound sekcji rytmicznej powoduje szybką utratę świadomości, a rozkrzyczane partie wokalne działają jak tępa piła. Unsane wie jak poruszać się w bagnistych odmętach noise-core'a. Ani na chwilę nie pozwala na odpoczynek, a gdy już zbliżamy się ku końcowi, zgniata sludge'owym imadłem (prawie dziewięciominutowy "East Broadway"). Wiele na "Visqueen" nawiązań do alternatywnego grania z początku lat 90. Tego jak najbardziej nieokiełznanego, hałaśliwego i zarazem kwadratowego. Unsane chłoszcze dźwiękiem, raz przeraźliwie zwalniając, a innym razem rozdzierając przeraźliwym krzykiem, suchym, zapiaszczonym głosem. Tak wygląda przerażający obraz świata początku XXI wieku, gdzie śmierć jest równie powszednia co promocja w hipermarkecie. "Visqueen" odpycha swym brudem, nieprzystępnym brzmieniem, świadomą topornością. Nowojorczycy pewnie kroczą raz obraną ścieżka i nie zamierzają zmieniać kursu. Ze swoim nowym materiałem dobrze wpasowują się w eklektyzm wydawniczy Ipecac. Dla zwolenników poszarpanej core'owej formy i dźwiękowych masochistów rzecz obowiązkowa.

[Marc!n Ratyński]