polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
RADIEV Die

RADIEV
Die

Nie skończyłem żadnej szkoły muzycznej, więc się pewnie nie znam, niemniej jednak Radiev okazał się dla mnie zbyt ciężkostrawny. Nie urzekł też żadnym nowatorstwem, ani nie zapadł w pamięci po paru przesłuchaniach. Kilka niezłych momentów na całą płytę to mimo wszystko za mało. Najlepiej robi się wówczas kiedy z nieco przewidywalnej i nudnawej elektroakustyki, wyłania się noise'owy pazur i smakowita dawka post-rocka. Kto generalnie miał niewiele do tej pory do czynienia z elektroniczną i free-jazzową improwizacją powinien całkiem nieźle się bawić, bo propozycje Radieva są niezłe i trzymają poziom. Sprawiają jednak wrażenie odrobinę "tylko" ogranych. Od Pawła Cieślaka , Łukasza Lacha i Radka Bolewskiego - muzyków z wykształceniem, doświadczeniem i talentem - oczekiwałem jednak czegoś więcej. Czegoś na miarę ruskiej kombinatoryki, której pewnie nie powstydziłby się rosyjski kompozytor i konstruktor syntezatorów - Leo Radiev, którego postać stanowi inspirację dla polskiego tria. Mogło być nowocześnie, oryginalnie i cholernie free. Jest natomiast ciężkostrawnie, bo nudno i za bardzo eksperymentalnie na siłę. Czekam jednak na krok następny - być może bardziej przyziemny. Jak na razie od transowych pochodów i ambientowych pejzaży nadmiernie wieje przekombinowaną abstrakcją.

[Tomek Doksa]