polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Miloopa wywiad z Radkiem Bednarzem

Miloopa
wywiad z Radkiem Bednarzem

Wrocławski kolektyw Miloopa znany był dotąd głównie z poczynań koncertowych. Nieinwazyjny miks instrumentalnego drum'n'bassu i nujazzowych zagrywek zdążył już w naszym kraju zdobyć niemałą grupkę fanów. Pod koniec zeszłego roku Wrocławianie zaatakowali rynek debiutancką płytą - Nutrition Facts (recenzja w PopUp no.11).
O jej powstawaniu oraz o planach na przyszłość opowiada Radek Bednarz.

"Nutrition Facts' sprawia wrażenie płyty dokładnie wykoncypowanej zarówno pod względem muzycznym, estetycznym jak i promocyjnym. Jak długo trwały prace nad płytą?

Nad płytą poważnie zaczęliśmy myśleć na początku zeszłego roku, wtedy też zrobiliśmy pierwsze nagrania. Na większych obrotach zaczęliśmy pracować w maju i ze względu na fakt, że chcieliśmy zdążyć z premierą na jesień zbyt wiele czasu nie było. A pracy mieliśmy sporo, ponieważ pomijając kwestie muzyczne trzeba było opracować layout, materiały, przemyśleć sprawy dystrybucji, promocji.

A skąd decyzja, żeby wydać płytę własnym sumptem. Czy większe wytwórnie były zainteresowane wydaniem Waszego materiału?

Od żadnej większej wytwórni nie dostaliśmy propozycji. Niektóre mniejsze - niezależne były zainteresowane, jednak proponowane warunki były dla nas nie do przyjęcia. Płytę wydała agencja Gig Ant, która zajmuje się Miloopą. Nie jest to w zasadzie label, lecz z uwagi, że jestem jej właścicielem, mieliśmy dużą swobodę przy decyzjach związanych z tym, jak chcemy się wydać. Było to budujące doświadczenie, ponieważ decydując się na wydanie tej płyty własnym kosztem do końca nie zdawaliśmy sobie sprawy ile tak naprawdę wiąże się z tym pracy. Zależało nam na jakości - celem była płyta dopracowana pod wieloma względami. Z wydaniem albumu wiążę się sporo spraw pozamuzycznych jak np. dystrybucja, promocja itd... Ciążyła więc na nas pewna podwójna odpowiedzialność. Oczywiście pojawił się też problem skąd na to wszystko wziąć pieniądze, jednak byliśmy mocno zdeterminowani, by przy okazji kolejnego albumu móc rozmawiać z wytwórniami już z trochę innej pozycji.

Nutrition Facts całkowicie opiera się wszelkim rodzimym kompleksom muzycznym. Czy macie plany ruszyć z nią za granicę?

Prawdę mówiąc nastawiamy się głównie na rynek zagraniczny. Stąd obecność agencji Gig Ant na styczniowych targach muzycznych Midem w Cannes we Francji. Szukamy swojej drogi, nowych kontaktów i możliwości ponieważ jest wiele interesujących miejsc, które chcielibyśmy odwiedzić - klubów, w których chcielibyśmy zagrać. U nas niestety nie ma rynku na bardziej ambitne dźwięki, aczkolwiek jeśli znajdą się chętni (kluby, festiwale) jeśli tylko będzie taka możliwość - chętnie zagramy.

Mówisz, że nie ma u nas rynku na ambitne dźwięki. Czy jest to wynikiem niewyrobionych gustów słuchaczy, czy trudnego dla niezależnych zespołów dojścia do promocji?

Jeśli proponujesz w Polsce coś, co tak naprawdę jest obce percepcji przeciętnego ucha i nie odpowiada ogólnym trendom lansowanym w mediach, to trudno jest się przebić. Promocja to niezwykle istotny czynnik całej kampanii i bedąc dość mocno niezależnym trudno zdobyć pierwszeństwo w mediach. To dlatego, że zwykło promować się to co z góry wiadomo, że raczej dobrze się sprzeda.

Jak więc wygląda sprawa promocji waszej płyty. Czy macie problem z przebiciem się do radia, prasy?

Promocja opiera się standardowo na informacjach w prasie, radio, internecie oraz plakatach. Udało nam się pozyskać m.in takich patronów jak Przekrój, Gazeta Wyborcza, Aktivist, Jazz Radio, Radio Bis, Empik, PopUp. Zainteresowanie na szczęście było, ponieważ nazwa 'miloopa' brzmi znajomo (choćby ze względu na kaszkę).

Niedawno wróciliście ze wspomnianych MIDEM... Pewnie w międzyczasie prowadzicie inne rozmowy, szukacie kontaktów. Czy jest szansa, że Nutrition Facts ukaże się poza Polską w tym roku?

Tak, prowadzimy rozmowy i już niedługo Nutrition Facts pojawi się np. w..... Tajwanie. Album jest już do kupienia w sklepach internetowych www.soundoo.com oraz niebawem pojawi się również na www.cdbaby.com.

Czy możemy się spodziewać jakichś innych wydawnictw (poza miloopowych) sygnowanych przez Gig Ant w przyszłości?

Raczej nie mamy takiego zamiaru. Kolejnego albumu Miloopy raczej też nie wydamy sami. Będziemy szukać dobrego labelu i wydawcy. Gig Ant skupia się przede wszystkim na organizowaniu koncertów, tras, festiwali oraz bookingu dla artystów, z którymi współpracuje - przede wszystkim dla Miloopy.

Pomówmy o samej muzyce.. Macie opinię doskonałej grupy koncertowej. Podczas waszych Eklektik Sessions dużą rolę odgrywa improwizacja.. Jak to jest z koncertami, podczas których promujecie waszą płytę?

Miloopa nie jest projektem studyjnym - to przede wszystkim żywy zespół. Od początku wspólnego grania zależało nam na koncertach. Eklektik Session to trochę inny projekt - co prawda w oparciu o skład Miloopy, lecz jest to inicjatywa o dość otwartej formie - obok improwizowanego live-actu są dj-e oraz vj-e. Występy Miloopy są bardziej zaaranżowane. Gramy konkretny materiał. Oczywiście nie polega to na odgrywaniu kawałków - zawsze trochę improwizujemy na formach. Starannie dobieramy materiał do imprezy na której gramy - jeśli mamy zaproszenie na imprezę stricte d'n'b staramy się grać w tym kierunku. Koncerty promujące płytę dają nam możliwość nieograniczania się do konkretnych stylów.

A jak dużą rolę odgrywała improwizacja podczas komponowania kawałków na płytę?

W pierwszej fazie nagraliśmy razem ścieżki perkusji i podstawowych basów, po czym zabraliśmy się za produkcję oraz dogrywki. Obok konkretnych, ustalonych już partii improwizowaliśmy, szukając ciekawych barw i motywów. Większość brzmień jest oparta na żywych instrumentach oraz generowana na instrumentach elektronicznych, nie budowaliśmy tej płyty na samplach.

Podejrzewam, że kontakt z Blu Rum'em miał związek z supportowaniem przez was The Russian Percussion Dja Vadima. Jak wyglądała wasza współpraca z tym MC?

To prawda, poznaliśmy się trzy lata temu podczas jego trasy z Vadimem. W czerwcu zeszłego roku Blu Rum przyjechał do Polski na kilka koncertów z projektem Oneself i tak się złożyło że we Wrocławiu spotkaliśmy się na......koncercie Miloopy - graliśmy dzień po ich występie. W pewnym momencie wskoczył na scenę i zaczęliśmy improwizować - wszystko działo się bardzo spontanicznie, we wspaniałej atmosferze. Ten krótki jam poprowadził do dalszej współpracy efektem czego jest Cosmic Step z jego udziałem. Nie mieliśmy zbyt wiele czasu na nagranie wokali, on w tym czasie dużo koncertował. Nagrywał będąc w trasie z Oneself w wynajętym studiu gdzieś w Nowej Zelandii... Blu Rum to świetny człowiek, bardzo otwarty, nie zamykający się w jednym gatunku. Współpracowało nam się bardzo dobrze, ponieważ okazało się że podobnie postrzegamy sprawy związane nie tylko z muzyką.

Mieliście też okazję koncertować z całą plejadą zachodnich gwiazd muzyki niezależnej. Podczas "zakulisowych" rozmów odniosłem wrażenie, że największy wpływ miały na was występy z Yoyo Mayerem i projektem Nerve. Czy granie u boku artystów z tak dużym dorobkiem (Yoyo, Us3, Vadim) w jakiś sposób zmieniło wasze podejście do tworzenia/pojmowania muzyki?

Podziwiam ludzi, którzy obok wirtuozerii grają wspaniałą muzykę. To co robi JoJo wraz z Nerve, opiera się na dość popularnych obecnie stylach. Jednocześnie niesie ze soba poza werbalny przekaz, mówiący o istocie muzyki, której podstawą jest "ludzki pierwiastek" - interakcja między muzykami oraz wymiana energii między nimi, oraz publiką. Jojo i Nerve to świetni ludzie, o niesamowitej muzykalności, wiedzy oraz mądrości życiowej. Zdążyliśmy się zaprzyjaźnić, a każde kolejne spotkanie to dla nas lekcja - nie tylko muzyki. Osobiście mam duży sentyment do JoJo ponieważ w roku 2004 była to pierwsza większa trasa zorganizowana przez agencję Gig Ant.

Skoro wspomniałeś o wirtuozerii... Czy któryś z muzyków miloopy posiada wykształcenie muzyczne?

Adam studiuje w Katowicach na wydziale jazzu, Michał uczył sie rok w Drummers Collective w Nowym Yorku.

A jak wyglądała twoja osobista droga, która doprowadziła cię do Miloopy?

Ja zacząłem grać na basie dosyć poźno, w pierwszej klasie szkoły średniej. Muzyką interesowałem się od zawsze, ale dopiero wtedy pomyślałem, by oprócz słuchania móc ją także tworzyć. Od kiedy pamiętam grałem w różnych zespołach. Nie potrafiłem jeszcze dobrze trzymać instrumentu w rękach, a już biegłem na próbę. Na początku był blues; Santana, The Doors, Motown, 70's soul i funk. Muzyką elektroniczną zacząłem się interesować nieco później i od początku zastanawiałem się nad możliwościami grania jej na żywo.

Na koniec pytanie o wrocławską scenę muzyczną, która moim zdaniem wygląda coraz ciekawiej. Czy możesz trochę przyblizyć aktualną sytuację we Wrocławiu? Z kim współpracujecie? Jakie zespoły godne są uwagi?

Jeśli chodzi o Eklektik to w miarę możliwości zapraszamy gości (MC Diamond, Dj Push, Spaso). W Eklektiku oprócz części składu Miloopy (Mucha, Bond, Monter, Zlasu, Spectribe) udział biorą również japończyk Toyo (wizualizacje) oraz Brav (dj). Coraz częściej wybieramy się z Eklektikiem "za miasto" - gramy nie tylko w Drodze do Mekki we Wrocławiu. A co do wrocławskiej sceny to jest dość różnorodna. Zachęcam do sprawdzenia Digit All Love, nowego trip-hopowego projektu Maćka Zakrzewskiego (Milk) z udziałem kwartetu smyczkowego i z projekcjami inspirowanymi experymentalnym kinem lat dwudziestych (Toyo).

[Mikołaj Pasiński]