polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
STILL REMAINS Of Love And Lunacy

STILL REMAINS
Of Love And Lunacy

Tuzin utworów, prawie pięćdziesiąt minut muzyki, tak w skrócie przedstawia się debiut amerykańskiej formacji Still Remains. Warto dodać, że zawartość to muzyka bardzo popularna w ostatnim czasie, czyli mikstura hard core'a i metalu. Grupa na "Of Love And Lunacy" czerpie garściami z drapieżności Madball oraz przede wszystkim ze szwedzkiej szkoły gitarowego grania (At The Gates, Soilwork, In Flames, Dark Tranquillity). Taki konglomerat, przy bardzo dobrej produkcji płyty, brzmi poprawnie, choć czasem niestety zbyt przewidywalnie. Nawet ciekawe wykorzystanie instrumentów klawiszowych i melodyjne wokale to trochę za mało. Na pewno w dobie inwazji grup metalcore'owych Still Remains jest zjawiskiem wyróżniającym się, a to już bardzo dużo. Co ciekawe, najpierw widziałem ten zespół na żywo, a dopiero po pewnym czasie udało mi się dotrzeć do ich studyjnych nagrań. Muszę z podziwem przyznać, iż dawno nie miałem okazji oglądać tak świetnego występu debiutantów. Młodziaki ze Still Remains udowodnili tym samym, że scena to ich żywioł, a zaangażowanie z jakim odtwarzali swoje utwory budzi moje uznanie. Roadrunner Records ponownie wyłowił zespół, który w przyszłości może nieźle namieszać. Wspólnie z Trivium to w tej chwili czołówka młodych zespołów i mam nadzieję, że na "dwójce" Amerykanie udowodnią, że nie są tylko sezonową grupą. Inspiracje szwedzką szkołą wciąż są w Stanach na topie. To niesamowite, ale upłynęła już dekada od wydania kamienia milowego tego stylu "Slaughter Of The Soul" At The Gates, a żniwo tego krążka ciągle zbiera co raz to nowych wykonawców. Dopóki będą to nagrania na poziomie "Of Love And Lunacy" o przyszłość tego gatunku możemy być spokojni. Być może Still Remains wkrótce wprowadzi go na nowe tory.

[Marc!n Ratyński]