polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
MUDVAYNE Lost and found

MUDVAYNE
Lost and found

Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że nurt ciężkiego grania "odkrywczo" nazwany nowym metalem ma przed sobą świetlaną przyszłość. Powstawało wówczas wiele grup tworzących ten rodzaj muzyki, a nakłady płyt sięgały milionów. Jednak bardzo szybko okazało się, że jest to ślepa uliczka. Studnia z pomysłami błyskawicznie wyschła, zespoły zaczęły odcinać kupony od swoich wcześniejszych sukcesów, a dziesiątki kompozycji mogły być rozróżniane jedynie przez wybitnych ekspertów gatunku. Przed muzykami pojawił się poważny problem - trwać bez zmian, kopiując utarte schematy czy też próbować coś zmienić. Analogiczne pytanie musiał zadać sobie również zespół Mudvayne, niegdyś typowy przedstawiciel nowometalowego światka, wyposażony we wszelkie jego atrybuty takie jak groźne miny, makijaże czy pseudonimy. Na szczęście na najnowszym albumie "Lost and found" pokazuje, że wybrał to drugie rozwiązanie. Być może nie jest to próba do końca udana, lecz z pewnością jest krokiem w dobrym kierunku.

Mudvayne stara się zerwać z prostą receptą na piosenkę, która ma składać się ze zwrotki i refrenu, opartych na kilku powtarzających się akordach. Stąd także, obok dynamicznych, klasycznych wręcz utworów, które z siłą wodospadu wbijają się w uszy słuchacza ("Determined", "Just"), usłyszymy również spokojne kompozycje pełne melodii, czystych wokali i nieprzesterowanych gitar ("Fall into sleep", "TV radio"). Można zarzucić, iż jest to rezultat braku zdecydowania i zawieszenia pomiędzy dwoma pomysłami na granie, jednak moim zdaniem świadczy to o świadomej próbie wyrwania się poza zaklęty krąg nowego metalu. A najlepszym tego dowodem są takie utwory jak "Rain.sun.gone", "Imn" czy "Choices", w których można znaleźć dużo więcej niż proste schematy. Warto podkreślić też dużą rolę dobrze wyróżnionego basu, który daleko odbiega od roli zwykłego podbijacza niskich tonów. Nie oznacza to oczywiście, że "Lost and found" jest płytą odkrywczą. Znajdują się na niej momenty wtórne czy monotonne. Czasem zbyt wyraźnie słychać inspiracje takimi zespołami jak chociażby Pantera czy Sevendust. Na dodatek nic się nie zmieniło w warstwie tekstowej, której motywem przewodnim nadal jest "nikt mnie nie rozumie". Mimo tego, "Lost and found" wydaje się być krokiem na dobrej drodze. Zakładając że Mudvayne utrzyma ten kierunek, może stać się jednym z niewielu zespołów, które wyrosną ponad nowy metal.

[Aleksander Kobyłka]