polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Red Sparowes At the Soundless Dawn

Red Sparowes
At the Soundless Dawn

Red Sparowes to projekt grupki przyjaciół którzy postanowili sobie pograć dla zabawy. Jak twierdzą nawet sami nie wiedzą kiedy z tej ich zabawy powstał normalny zespół. Projekt który miał być tylko odskocznią przeistoczył się w kapelę grającą dość regularne koncerty. Dodajmy, że każdy klub, w którym miał pojawić się zespół, wszystkie bilety sprzedawał dosłownie w kilka minut. Popularność jaką zdobyli nie może dziwić, jeśli tylko przyjrzymy się dokładniej składowi kapeli. Jeff Caxide i Clifford Meyer na codzień grają w Isis. Josh Graham to reżyser najbardziej znany ze współpracy z Neurosis. To właśnie jemu Nero zawdzięczają swoją wspaniałą oprawę koncertową, to on też nakręcił dla nich niesamowite DVD "The Sun That Never Sets". Skład dopełnia Greg Burns oraz Dana Berkowitz mająca wcześniej krótki epizod w Converge.

Muzyka, którą grają, to żadne powielanie patentów znanych z Isis czy Neurosis. To instrumentalna, progresywno - transowa jazda na gitarach wspomagana dyskretnymi klawiszowymi pasażami. Ich muzyka powstawała na zasadzie zabawy, przez co kompozycje brzmią jakby były improwizacjami. Są niezłe, ale nie powalające. Słuchając Neurosis czy Isis przy każdym kolejnym przesłuchaniu odkrywamy coś nowego, kolejną strukturę dźwiękową czy motyw który wcześniej przeoczyliśmy. Z albumem Red Sparowes tak już niestety nie jest, że po pierwszym przesłuchaniu wiemy praktycznie wszystko. Kolejnym minusem jest nierówność, poza dwoma naprawdę znakomitym kawałkami, reszta jest średniawa. Trochę szkoda, muzycy mogli jeszcze bardziej popracować nad swoimi kompozycjami, pewnie zabrakło im czasu. Czy warto w takim razie nabyć ten album? Maniacy pewnie i tak już go mają, pozostali mogą sobie darować.

[Tomek Jurek]