polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Pig Destroyer Terrifyer / Nathasha

Pig Destroyer
Terrifyer / Nathasha

Na łamach Popupa raczej nie pojawiają się krążki typowo metalowe. Wpływ na to ma linia programowa magazynu oraz zakaz naszego bezwzględnego naczelnego. Czemu więc piszę o takich ekstermistach jak Pig Destroyer?

Po pierwsze, że dlatego że ich nowy album jest naprawdę dobry. Grind to tak specyficzny rodzaj metalu, że 99,9% ludzi na świecie nie rozumie o co w nim chodzi. Niespełna minutowe kawałki, zagraną z prędkością 666 uderzeń/ szarpnięć na minutę, sprawiają, że połapać się w tym naprawdę trudno. Jeszcze trudniej nagrać coś naprawdę ciekawego w tej konwencji. PD to się udało, przy użyciu tylko jednej gitary, perkusji oraz wokalu stworzyli kompozycje połamane, ekstremalne a momentami nawet melodyjne. Jeśli potraficie znieść każdy hałas a przyjemność sprawia wam każda ekstremalna jazda to gwarantuję, że "Terrifyer" się wam spodoba. Zaznaczam, że to muza tylko dla prawdziwych mężczyzn, jeśli nosicie sweterki i rogowe okulary to od razu uciekajcie.

Po drugie, album w edycji deluxe został wydany z dodatkowym krążkiem DVD audio, którego zawartość sprawiła, że po prostu muszę o nim napisać. "Nathasa" to prawie 40 minutowa suita która zaskoczyła mnie kompletnie. Monumentalny kawałek spodoba się bardziej fanom Neurosis i Cult of Luna niż prawdziwym true evil koneserom. Walcowate dźwięki połączone ze sprzęgającymi przesterami, opętanymi wokalizami podane w przerażającej amosferze. Moc, trans i hipnoza w jednym sprawiają, że 40 minut mija w oka mgnieniu i od razu chce się odpalić od nowa. Piękny i straszny kawałek. Dziwna sprawa, pierwszy raz spotykam się z płytą, której bonusowy krążek przebija materiał podstawowy. Jeśli nawet nie będziecie mogli przesłuchać "Terrifyera" to warto kupić tą pozycję dla samej "Nathasy".

Suity chyba robią się jakby modne, choćby propozycje Old Man Gloom, Fantomsa, Meshuggah czy nawet Jesu. Ciekawe kto będzie następny?

[Tomek Jurek]