polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Guess Why wywiad z Perłą

Guess Why
wywiad z Perłą

Opalenicki Guess Why po dwóch płytach kojarzonych z ciężkim, metalowym graniem wydał nowy materiał zatytułowany "The Plan of Escape". Na tym krążku zespół brzmi zdecydowanie inaczej - zespół zaskoczył zmianą stylu i świeżym podejściem do brzmienia. Płyta zyskała pochlebne recenzje, a najczęściej pojawiające się porównania stawiają zespół w szeregu stoner rocka. Omijając wszelkie etykietki Guess Why anno domini 2005 to po prostu melodyjne piosenki o ciekawym, szorstkim brzmieniu, solidnie zagrane i zaśpiewane. Nic nowego? A jednak! Te znane już akordy okazały się frapujące i świeże na naszym rynku. O nowej płycie i koncertach na finiszu trasy koncertowej rozmawiam z Perłą ( git, voc.).

Kończycie trasę składającą się z niemal 30 koncertów. Rzadko się zdarza, żeby zespół - jakby nie mówić - niszowy- grywał w tym kraju trasy trwające miesiąc, w jaki sposób udało się to wszystko zorganizować?

Otóż naszym sukcesem jest właśnie organizacja i wynikające z tego pozytywne aspekty. Dzięki pomocnej dłoni Domu Kultury Taklamakan z Opalenicy mogliśmy pozwolić sobie na to, by jeździć z całym nagłośnieniem tzw. przodami. W ten sposób byliśmy niezależni i nie musieliśmy płacić za sprzęt w każdym mieście. Niezależni byliśmy także w kwestiach transportowych - jeździliśmy z naszym menagerem jego busem za śmieszne pieniądze. Zmniejszając w ten sposób koszty organizacyjne do minimum byliśmy w sytuacji, gdzie mogliśmy pojechać na 27 koncertów pod rząd.

Jak po tej trasie oceniasz sytuacje klubowo-koncertową w Polsce?

Gdy dzwonisz do klubu i proponujesz, ze masz cały sprzęt oraz grasz za bilety i jeszcze podsyłasz plakaty do rozwieszenia to 90% klubów na to się godzi. Nic ich to nie kosztuje. Problem pojawia się, gdy wymagasz jakiejś organizacji i jakichś pieniędzy. Z frekwencją było różnie - bywały koncerty gdzie było 250 osób, ale też i takie gdzie było ich 50.

Wolisz grać długą trasę koncertową czy wyskoczyć parę razy w roku na 5 koncertów?

Wiesz do tej pory zespół Guess Why od 12 lat jeździł na krótkie wypady. Teraz chcieliśmy spróbować pojechać na prawdziwą trasę, żeby zobaczyć jak to zniesiemy. To jest ciężka sytuacja stresowa - miesiąc czasu kilku facetów w samochodzie, gdzie wiadomo są różne sytuacje - alkohol etc. Ale ja zawsze mówię, że naszym sukcesem nie są Fryderyki i wyjazd do Grecji tylko to, że o d 12 lat jesteśmy wciąż razem - w 1 składzie. Spotkaliśmy się 12 lat temu nie potrafiąc nic zagrać. A teraz jesteśmy organizmem, który funkcjonuje dobrze. Nie kłócimy się i świetnie ze sobą się dogadujemy. Dobrze było się o tym znów przekonać.

Jak zmieniła się publiczność na Waszych koncertach? Czy w ogóle widzisz jakieś zmiany wywołane zmianą stylu i odmiennością nowej płyty? Czy obecnie na wasze koncerty przychodzą inni ludzie?

Podstawową rzeczą jest to, ze wreszcie nie ma tzw. Metalowców, co było bolesne. Nie chcę się naśmiewać z metalowców , ale poprzez to, że należymy do metalowej wytwórni, ze dostaliśmy Fryderyka w kategorii - niestety - heavy metal i poprzez to, że ja grałem w Acid Drinkers - jesteśmy kojarzeni trochę z nurtem heavy metal. I teraz ludzie w koszulkach Acid Drinkres czy Metallica, którzy przychodzą na nasze koncerty spodziewają się, że my gramy metal. A my nie gramy heavy metalu! I oni wychodzili po 2 numerze niestety. Teraz powoli ta sytuacja się zmienia - jest mniej fanów metalu za to jest więcej dziewczyn! To jest super! Druga zmiana to to, że w dużych miastach ludzie zaczęli przychodzić na koncerty - w Warszawie było nawet 250 osób, to jest pozytywna zmiana. Dziś natomiast (Wołów) był dobry przykład na to, że ludzie przyszli na nas małym mieście - nie na suport nie na piwo tylko w ośrodku kultury na rzecz pt. koncert zespołu Guess Why.

Nowa płyta - "The Plan of Escape" - to ucieczka stylistyczna muzyki Guess Why, czy ucieczka mentalna ludzi z tego zespołu? Od czego uciekacie?

To jest hybryda. Nigdy nie graliśmy muzyki, która byłaby wpisana w 1 styl. Niestety. Niestety, dlatego, nie mogliśmy się załapać na żadną tzw. scenę - ani reggae, ani hard core, ani metal, ani punk. Nie graliśmy konkretnej rzeczy. A ludzie chodzą na zespoły, których nie znają pod warunkiem, że reprezentują ich scenę. My nie reprezentujemy konkretnej sceny i gorzej czasem jest zachęcić ludzi do tego by przyszli na coś, z czym się nie utożsamiają. Tym tytułem chcieliśmy podkreślić, że jesteśmy obok tego wszystkiego. Obok scen, obok branży, wyścigu szczurów.

W takim razie czy uważasz, że w tworzeniu muzyki jest miejsce na kompromisy?

Odpowiem ci tak: nie powinno być miejsca. Jest też kwestia taka czy muzykę robi 1 człowiek czy więcej ludzi. Tak naprawdę w Guess Why jest tak, że 90% rzeczy wychodzi ode mnie, ale mam wspaniałych muzyków w zespole, którzy podejmują te moje pomysły. Nie ma scysji. W większości tak naprawdę jest zgoda. Bez 90% nie byłoby tych pozostałych 10% i odwrotnie. Oczywiście inna sytuacja jest wówczas, gdy ktoś robi muzykę po to, by zarobić na nowego poloneza.

"The Plan of Escape" jest płytą odmienną od poprzednich. Pozostało co prawda ciężkie brzmienie, ale aranżacje i wokal są niemal zupełnie piosenkowe. Czy świadomie dążyliście do uproszczenia kompozycji i nadanie utworom charakteru piosenek, czy to kwestia ewolucji, zmęczenia graniem skomplikowanych rzeczy i powrotu do korzeni?

Jest to totalnie świadomy ruch. Jeśli dziecko karmisz w kółko jabłkami i pokażesz mu pomarańczę to ono, choć lubi jabłka, zje coś nowego, przynajmniej spróbuje. Ja chcę się zmieniać, poznać na nowo a moll , c-dur. Są zespoły takie jak Iron Maiden , Bad Religion, które maja swój przepis na granie i tego się trzymają. My chcemy się zmieniać. Przeszliśmy ewolucję - graliśmy skomplikowane rzeczy, wiemy, że to już potrafimy, ale granie tego nie daje już nam teraz aż takiej satysfakcji.

Teraz dla mnie większym wyzwaniem jest zagranie 3 akordów i dobre zaśpiewanie do tego niż granie jazzowych, skomplikowanych rzeczy i darcie mordy.

Ale czy to jest oświecenie, że po tylu latach wracasz do tego, bo to jest korzenne prawdziwe i o to w tym wszystkim chodzi?

Nie wiem. Na razie fascynuje mnie puls, prostota, trans, ale dobry. Nie wiem jak to wytłumaczyć do końca. Słucham The Beatles i słyszę piękne harmonie, dźwięki, może to mnie tak stymuluje? Kiedyś do tego nie dorastałem po prostu, nic o tym nie wiedziałem. Teraz mam 30 lat i mnie to fascynuje.

Jest to kwestia wieku, osłuchania?

Oczywiście.

Od jakiegoś czasu masz własne studio, gdzie nagrywaliście płytę. Jak Twoje doświadczenia z pracy studio wpłynęły na powstanie tego materiału?

Właściwie w ogóle. To jest zupełnie inna rzecz. Nagrywając muszę się odciąć. Pod koniec ubiegłego roku nagrywałem rzeczy stricte heavy metalowe. Nie mogę tak do końca wszystkiego łączyć. Traktuję to jako pracę. Być może nie przyszedł jeszcze do studia nikt, kto mnie tak oświecił, żeby mnie nauczyć, zainspirować, mieć wpływ na to co robię.

[Marcin Lokś]