polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
One Million Bulgarians wywiad z Zetorem

One Million Bulgarians
wywiad z Zetorem

Jakiej muzyki słuchałeś jako gówniarz ? Czy zakładając Bułgarów czerpałeś inspiracje z jakiegoś konkretnego bandu, konkretnego stylu. Czułeś się bardziej punkiem czy nowofalowcem ?

Na początku (15-16 lat) byłem fanem hard-rock'a, heavy-metal'u, a także jazz-rocka - ze względu na grę perkusistów! Tuż potem zaczęły mnie kręcić kapele new-wave, post punk, trans, bat-cave, punk-ghotic. Były fajniejsze i dziwniejsze, bardziej pasowały do nadchodzącej rzeczywistości połowy i końca lat 80'. Czułem się oczywiście punkowo-falowo, ale to bardziej ze względu na ciekawą modę niż styl...

W połowie lat 80-tych niewielki Rzeszów stał się polską mekką mrocznej, nowej fali. Jak grzyby po deszczu powstawały nowe zespoły: Wy, 1984, Noah Noah, Aurora .... w dodatku muzycy tych grup często przechodzili z zespołu do zespołu. Jak wyjaśniłbyś fenomen tej sceny ? Na czym polegał ów rzeszowski spleen ? I jak ważne były wówczas dla was narkotyki ?

Rzeszów wtedy miał szanse, którą w dużej części wykorzystał jako środowisko i baza dla nowych rodzajów sztuki. Ów rzeszowski spleen jak to nazwałeś, to trochę jak teraz z Małyszem (śmiech). Nagle budujemy skocznię, znajdują się pieniądze i ludzie są zachwyceni bo jest sukces! Wtedy spektakularnym sukcesem było wybicie Bułgarów na polskim rynku. "Czerwone Krzaki" - naczelna armata tej sceny, spełniła swą role należycie i wszyscy to usłyszeli. Trzeba też podkreślić, że to głównie zasługa zespołu, który musiał sporo "przejść" i znieść aby móc zrealizować marzenia. "Otoczenie" bardzo często przeszkadzało i utrudniało nam działalność. ZAZDROŚĆ!!! Narkotyki nigdy nie były dla mnie ważne!! Nie sposób ich ominąć w tym zawodzie, więc tym bardziej liczy się mocny charakter + inteligencja!!

Jak zapamiętałeś Wasz pierwszy występ w Jarocinie. Czułeś tremę, obawiałeś się cenzury, reakcji ortodoksyjnych punków ? Wiadomo przecież było, że dla każdego zespołu był to prawdziwy chrzest bojowy, który wynosił zespół wyżej bądź kompletnie udupiał.

Tak! Pamiętam ten dzień! Obawiałem się wielu tych aspektów: trema, tajniacy, zadymiarze, ściemniacze, organizatorzy, akustycy, pseudo-koledzy z konkurencyjnych bandów . WIELKIE CIŚNIENIE!!! To zbyt wiele jak na jeden raz dla 19-latka ale myślę zarazem, że to była dobra szkoła i sprawdzian. To była też jedna z nielicznych imprez, w której liczyło się zdanie fanów! Jednak degrengolada posuwała się tak bardzo, że nawet akustycy celowo utrudniali występy młodych kapel, techniczni potrafili np. powyrywać kable z kontaktów i wykręcić bezpieczniki...resztę "załatwiała" jakaś szalejąca załoga nawalonych i naćpanych punków albo milicja i kapela była skończona! Pamiętam, że powiedziałem długowłosemu i zaślinionemu akustykowi przed naszym koncertem, że go uduszę na oczach tłumu jak nam coś zmajstruje!! Poskutkowało, bo nagłośnił dobrze!!! (śmiech)

Czy mógłbyś opisać realia ówczesnego show-businessu ?

Można by grubą książkę napisać na ten temat...To były czasy systemowego terroru także w sztuce i muzyce. Wszyscy kretyńsko-grzeczni i kaszankowaci artyści byli promowani na siłę!!! Studia nagraniowe były państwowe, więc bezpośrednio inwigilowane przez komunę. Nawet jak coś się udało nagrać to nikt tego potem nie słyszał. Ale trzeba też stanowczo i wyraźnie powiedzieć, że pod płaszczykiem PRL-owskich układów przebiegli managerowie i artyści eliminowali konkurencje bez przebierania w środkach!!! Wg mnie kariery w ten sposób zrobili: Republika, Perfect, Lady Punk, Kombi....cała ówczesna czołówka. Czy nadal Polacy muszą być skazani na Maryle czy Krzysztofa???

Wasze kłopoty z cenzurą są powszechnie znane. Czy miałeś chwile zwątpienia, zastanawiałeś się czy nie zmienić swojego charakterystycznego, obrazoburczego języka ? KULT w tamtych czasach co innego nagrywał na płyty a co innego grał na koncertach. A może bezkompromisowość była (i jest) wpisana w język Bułgarów ? Warto było ?

Tak, kłopoty z cenzurą były wpisane w nasza codzienność, rzeczywiście rozważaliśmy możliwość oszukiwania cenzury ale nie chcieliśmy oszukiwać fanów! KULT oszukał wszystkich, dlatego ich płyty szybciej i "chętniej" wydawano! Tylko że potem trzeba już kłamać i kombinować cały czas... Nie byliśmy też z Warszawy, więc bez względu nawet na teksty nie dopuszczono by do wydania ówczesnych, rewelacyjnych Bułgarów!!! Bezkompromisowość. była konieczna !!! Bez niej cały dokonujący się wtedy postęp nie byłby możliwy. Dziś mogę sobie powiedzieć: nie dałem dupy i nikogo nie prosiłem o to co mi się należy!!! Warto było jak diabli!!!

Jako smarkacz terroryzowałem swoich rodziców i sąsiadów waszym pierwszym "hitem" "Czerwone Krzaki". Ku mojej uciesze nikt nie rozumiał o co tak naprawdę w tym numerze chodzi. Twoje teksty zawsze odznaczały się pewną lapidarnością. Operujesz metaforami, zaskakująco je łączysz , czasem wychodzi z tego cos wyjątkowego - jak choćby we wspomnianych "Krzakach" - a czasem zupełnie niezrozumiały bełkot jak w "Mehadynie". Czy mógłbyś poprzez wyjaśnienie sensu "Krzaków" zapodać jakiś klucz do Twoich tekstów ?

Ten utwór zawsze zadziwiał i chyba do dziś tak jest!! Spędził sen z powiek wielu kompozytorów i tekściarzy.niektórzy do dziś nie mogą tego przełknąć ! Wtedy często zarzucano mi niekomunikatywność, ponuractwo, depresyjność. Klucz do zrozumienia tego tekstu jest jak zwykle prosty i banalny.wystarczy stać się Jackiem Langiem i przeżyć to co on! (śmiech) A tak poważnie to słowa-przekaz przedstawione za pomocą pozornie oczywistych i zrozumiałych symboli i sloganów do dziś wiodą prym choćby wśród copywritterów. zaczynamy widzieć, że znaczenia słów "dryfują" a język mutuje się i przeistacza. "Krzaki" jako symbol kwiatów i miłości, jako walka, przepowiednia, wizja ..."pękną kraty, spłynie krew"...kraty pękły w kilka lat później z łoskotem przypominającym brzmienie sekcji rytmicznej "Krzakow." (śmiech)

Byłeś kiedyś w Bułgarii ? O co tak naprawdę chodziło z wasza nazwą ? W tamtych czasach Bułgaria kojarzyła mi się ze Złotymi Piaskami, wczasami dla komunistycznych notabli. To była z waszej strony ironia, zgryw ?

Byłem w Bułgarii wielokrotnie na wakacjach, choć moi rodzice nie byli notablami. Cóż. chodziło tu o odwrócenie uwagi! Chodzi o Polaków a nie Bułgarów do których nic nie mam - uważam, że maja więcej pogody ducha i sympatii w sobie niż Polacy!!! Bo wtedy - i dziś jeszcze chyba też - naśmiewano się z Bułgarów, że są niby głupsi od nas!!! No i bzdura !! Bo takich beznadziejnych smutasów jak Polacy to nie ma ani w Bułgarii ani w Rumunii razem wziętych!!!

Przybliż kulisy waszej pierwszej płyty. Miała się ukazać pod koniec 1987 roku, Zdzisław Beksiński zaprojektował Wam piękną okładkę, którą nawet wytłoczono. co się później stało ? Wiesz kto za tym stał ? Jak na to zareagowaliście ? Co się stało z taśmą-matką i jakim cudem płyta została wydana po tylu latach ?

Nie ukazanie się naszej pierwszej płyty to był potężny cios w zespół!!! Zawiniła cenzura, ale chyba nie tylko -wspominałem o układach pt. "kariera przede wszystkim dla warszawiaków", itp. Bardzo chcieliśmy wydać ten album, był naszym "dzieckiem", nasza pracą i naszym pomysłem !!! Myślę, ze cenzorom ze stolicy wtórowali managerowie i artyści podłączeni wtedy (i często do dziś) do tzw. "koryta" czyli pieniędzy, sukcesów, koncertów. Bułgarzy byli dla nich niewygodni i zbyt dobrzy! Nie ma wątpliwości, ze płyta byłaby wielkim sukcesem na ówczesnej scenie !! Mieliśmy na szczęście nasze kopie taśm o tej samej jakości i teraz okazuje się, że zainteresowanie tym materiałem nie słabnie!!! Kosmici pomogli Bułgarom.a może Bułgarzy mieli konszachty z diabłem? Może nadeszły wreszcie normalniejsze czasy, inne od tych gdzie cieć + sprzątaczka decydowali o tym kto zrobi karierę a kto nie?

Kolejną Waszą płytę (już na szczęście wydaną) "Blues?" uważam za jedną z najciekawszych płyt lat 80-tych. Przy okazji jedną z najbardziej niedocenionych. Jakoś nigdy nie byliście rozpieszczani przez krajowych dziennikarzy. Jak myślisz dlaczego ? Napyskowałeś zbyt wielu osobom ?

Dziennikarze rzecz jasna też brali czynny udział w gloryfikowaniu jednych i gnojeniu drugich! Większość z nich zresztą nie miała pojęcia o muzie. Zdolny + przystojny artysta był solą w oku niektórych dziennikarzy, recenzentów, krytyków... byli zazdrośni dosłownie o wszystko, o kobiety rzecz jasna też!!! Niszczyło się artystę bo jakaś atrakcyjna lala zabujała się nie w tym w kim się miała zabujać. To bardzo przykre ale dziś właściwie niewiele się zmieniło. Często takie sytuacje toczą całe środowiska bardziej niż narkotyki czy alkohol !!! "Blues?" oczywiście ukazał się długo po zakladanym czasie. Płyta złamała tabu Siekiery, Made In Poland, Madame... przybiła kolejnego gwoździa w trumnę komuny. Bełkotliwe teksty często miały w oryginalny sposób oddać bełkotliwą rzeczywistość, nie wyłączając koloru i klimatu tamtych lat.

Czy "Blues?" doczeka się kompaktowej reedycji ? I powiedz mi dlaczego jeden z Waszych najbardziej kultowych numerów "Światło" nie znalazł się nawet na retrospektywnym albumie "The Best Of" ?

Z pewnością ktoś wznowi ten album, niewiadomo kiedy...Pewnie jak przyjedzie Madonna i powie w programie "Kawa czy herbata", że słyszała Bułgarów i że jej się podoba. Nie daj Boże, żeby chciała z nami nagrać płytę bo to by było zbyt wiele dla polskiego "show-buisnessu" (śmiech).Co do składu utworów na "The Best Of" to rzeczywiście brakuje kilku kawałków, jednak głównym celem wydania tej płyty było pokazanie nigdy nie publikowanych utworów. Poza tym planujemy wydanie "The Ballads of 1000000" i "Covers Of 1000000". Może tam znajdzie się też ten nowatorski i wizjonerski kawałek.

Po kilku latach scenicznej działalności postanowiliście wyjechać z kraju. Jakie były tego powody ? Byliście rozczarowani krajem po politycznych przemianach ? Czy chodziło tylko o zmianę otoczenia bo na ówczesnym krajowym podwórku juz wyżej podskoczyć nie mogliście ?

Wyjechaliśmy jeszcze przed przemianami, komuniści do końca sprawiali wrażenie potęgi, więc nie przypuszczaliśmy, że tak szybko "wylecą w kosmos". Mieliśmy dosyć realiów dziadostwa a także baliśmy się o siebie!! Czuło się ciśnienie w nasza stronę, Rzeszów też się nie popisał! Zazdrość środowiska, złość władz, bezsilność służb wobec naszych poczynań przekładał się na utrudnianie nam życia na każdym kroku! Wielu sfrustrowanych pseudo-artystów i ich popleczników coraz częściej było oburzonych tym, że pomimo wszystkich utrudnień to nam sprzyjało szczęście. Nawet słychać było hasła dla "dlaczego to on jest Jackiem Langiem a nie Ja". (śmiech)

A dlaczego Francja ? Ten kraj raczej nie kojarzy się z jakimś undergroundem ? Opowiedz coś o tamtym epizodzie ? Wydaliście tam płytę "Teraz albo Nigdy", zbieraliście bardzo pochlebne recenzje. Dlaczego jednak nie wypaliło i nie zaczepiliście się tam na dłużej ? Jak dziś patrzysz na tamten francuski etap ?

Ja uważam, że tam wypaliło!! Tak też zareagowałem na frazę red. Gnoińskiego, który w encyklopedii Polskiego Rocka napisał iż Bułgarom kariera we Francji się nie udała i musieli wracać...To nie prawda, że się nie udało! Co w ogóle można uznać za udane? Osiągnęliśmy tam więcej niż jakikolwiek inny zespół w tych czasach, wydaliśmy i sprzedawaliśmy z powodzeniem nasza płytę "Teraz albo nigdy". Zagraliśmy kilkadziesiąt koncertów, nie tylko we Francji. Pisała o nas prasa i były przeboje!!! Ja do dziś słyszę hasła, że myśmy sobie zmyślili wydanie tam płyty i resztę atrakcji! Oczywiście można było osiągnąć więcej, zawsze można więcej...ale przyzwyczaiłem się do polskiego ignoranctwa i naginania faktów w imię Budki Suflera i Natalki a także Kasi, Kaji, Zdisi i Misi, których rzeczywiście tam nigdy nie kupili!!

Jak to jest z tym rapem u Ciebie ? Przyznam się, że utwory typu "Ptaszek" wywoływały u mnie lekką konsternacje. Nie żebym bronił się przed zmianami ale dlaczego właśnie w tę stronę ?

Rap-zaśpiew to jeden z elementów eksperymentatorskich w naszej twórczości. Chciałem spróbować czy też potrafię. "Ptaszek" skomponowany w 1988! Nagrany i wydany 1989. To pewnie pierwszy quasi-hip-hopowy kawałek w wykonaniu polskiego artysty przed Liroyem! Kolejny symptom wizjonerstwa muzycznego w "Bułgarach".

Po powrocie do kraju wydaliście rockową i trochę bezpłciowa płytę "Langusta". Skąd ta kolejna stylistyczna wolta w waszym wykonaniu ? Byliście potem rozczarowani przyjęciem płyty ?

Wcale nie uważam, ze "Langusta" jest bezpłciowa. Kolejna płyta, z pewnością inna stylistycznie niż poprzednie, może nie tak spektakularna i przełomowa jak "Blues?" albo "Pierwsza płyta". Trochę też nagrywana pod presją komercyjno-przebojową (sugestie wytwórni). Jeden z pracowników Sony Music mi powiedział: "Bułgar! Przestań juz wrzeszczeć na tych biednych ludzi, zaśpiewaj coś normalnie, ładnie, masz taki ładny głos, po co tak krzyczeć (śmiech)...". Pokazałem, ze rozumiem co do mnie mówią, i że się jednocześnie mylą! Co słychać na tej płycie! Czasem tak trzeba zrobić!

Między "Langustą" a retrospektywnym "The Best Of" było 7 chudych lat. Właściwie zniknęliście z pola widzenia, graliście pojedyncze sztuki w swoich okolicach. Co było powodem tego zastoju ?

Powodem było dużo zjawisk. Podstawowe to potrzeba zmiany, rewizji układów, realiów w jakich istniał wtedy zespół! Musiałem rozstać się z niektórymi ludźmi, zmienić metody działania, odciąć się od wielu toksycznych znajomości. Wiedziałem, że jeśli tego nie przeprowadzę wtedy zespół zniknie na zawsze...a w raz z nim cały dorobek, niedokończone projekty, niedopowiedziane zdania...To było arcytrudne zadanie, często przekraczające moje możliwości ale podjąłem się tego bo jak się powie A...Wiązało się to też ze zrobieniem porządku w moim życiu prywatnym, pogodzeniem się z zaistniałymi sytuacjami, a to jest mocno związane z muzykowaniem...Wdałem się też w kilka projektów, z których niestety nic nie wyszło. Nieodpowiedni ludzie, no ale też chwile mojej słabości.

W końcu opuściłeś Rzeszów i przeniosłeś się do Warszawy. Rodzinne miasto utraciło inspirujący klimat ? Stało się balastem ? Patrząc na poczynania Mizernego, który od wielu lat nie może ukończyć nagrań na nowa płytę 1984 można odnieść wrażenie, że całą prężną niegdyś scenę ogarnął marazm. Jak myślisz dlaczego ?

Scenę spotkał "zasłużony" los. To było zjawisko mocno rozdmuchane i zbyt obciążone satelitami! Bułgarzy - Jacek Lang i 1984 - Piotr "Mizerny" Liszcz !!! To były tak naprawdę tylko 2 zespoły i 2 talenty, które tak namieszały. Reszta to tylko kilku zdolnych muzyków i managerów + potężna wiara i poparcie dla w/w liderów. Zabrzmi to pewnie bezlitośnie ale to jest sedno tego zagadnienia i dziś widać to bardzo wyraźnie. Rzeszów nie popierał nas nigdy, byliśmy wiecznie gnojeni i spychani na margines bo mawiano "starzy juz jesteście, zróbcie miejsce młodym, pomóżcie nowym zespołom". Zmowa rzeszowska polegała na tym, że zespołom z rodzinnego miasta nie wolno było płacić za koncerty ani pochlebnie pisać w prasie. Później się jednak okazało, że jednak komuś zapłacono za koncert i to nie jeden!! Potem dowiaduje się od wsiowego działacza "Oni maja dorobek a Wy...jakaś zapomniana legenda z jednym słabym kawałkiem sprzed 15 lat".

Czy muzyka jest dla Ciebie źródłem utrzymania ? Znam wielu muzyków, którym przejadła się niezależność i zarabiają mamonę w bardziej cywilizowany sposób. Tobie się jeszcze nie znudziło siedzenie w undergroundzie ?

Nie zawsze jestem w stanie wyżyć z muzyki, czasem robie inne rzeczy, jak wszyscy. Na jakiś czas, jak się finansowo odkuję, znów zabieram się za granie. Underground to mój "dom". Zawsze mogę do niego wrócić i wracam. Ci bardziej cywilizowani mnie nie interesują. ODPADLI. Niech mają pretensje do siebie za brak odwagi, brak uporu, brak sił i ...satysfakcji. Niestety sporo tych ex-muzyków ląduje w zawodach blisko związanych z muzyką bo dalej chcą mieć kontakty, wpływy i kasę rzecz jasna. I powiem bez owijania, że to oni często stają się największymi wrogami Nas, takiej sceny i sztuki. Pracują w małych i wielkich firmach muzycznych, gazetach, portalach, agencjach artystycznych i często ich nastawienie emanuje na współ-otoczenie. Niszczą tych, którzy kiedyś "zniszczyli" (jak sądzą) ich samych i wydają płyty jakiś cieniarzy czy idolów.

Jak wygląda sprawa koncertów ? Przyznam się szczerze, ze nie jesteście szczególnie aktywni na tym polu. Może Castle Party w Bolkowie w tym roku ? Już raz tam wystąpiliście. Jakie miałeś wrażenia z tej imprezy ?

Z koncertami jest u nas różnie, nie mamy układów ani nie jesteśmy homoseksualistami! Nie smarujemy i nie dajemy łapówek. Gramy tam gdzie są jakieś normalne warunki. Festiwal w Bolkowie też niestety został wzięty przez układy. Wystarczy zobaczyć rozpiskę ostatnich kilku edycji. Powtarzają się tam pewne nazwy i łatwo się domyślić, ze np. Agressiva 69 to musi mieć układ bo grają tam co roku i co roku jest gorzej, ludzie gwiżdżą a oni na drugi rok wracają, jak bumerang. Jest również Fading Colours - jako rodzinna cześć działalności braci Rakowskich - też dożywotnio ma tam zaklepane występy i o zastąpieniu ich koncertu np. naszym nie ma nawet mowy! Oczywiście naraziłem się organizatorom, bo skrytykowałem coś tam kiedyś i nawet sam już zapomniałem ale Oni nie zapomnieli! I cały czas mają na uwadze by przypadkiem znów nam się nie udało. jak wtedy gdy pioruny zaczęły walić w zamek podczas naszego koncertu 2001...Widzisz nawet o pogodę maja do nas żal! (śmiech)

Powiedz coś o Waszej ostatniej płycie "Bezrobocie". Z tego co wiem nagrywanie jej zajęło Wam 3 lata. Jesteś aż takim perfekcjonistą, czy tez powody były znacznie bardziej przyziemne?

Jeśli chodzi o "Bezrobocie" to wiele sytuacji złożyło się na tak długi okres pt. nagranie-wydanie. Musieliśmy np. poprawić wiele partii nagranych w obecnym studio "Złota Skala". Jak usłyszałem efekt nagrań w wersjach instrumentalnych to aż ręce mi opadały i doszedłem do wniosku, ze po prostu chcieli nam spaprać sesje. Wszystko było nie tak jak chciałem, ale oczywiście egzekwowanie kasy za studio było stanowcze. Poradziliśmy sobie nagrywając ponownie, gdzieś indziej i żmudnie czyszcząc syf zmacerowany w "Zlotej Skale". Chyba zadziałał znów "lokalny patriotyzm". Odradzam wszystkim szanującym się artystom nagrywanie w tym studio i z tymi ludźmi! Chciałem pomimo wszystko zrobić tą płytę jak najlepiej, zaprosiłem wokalistki: Inge Habibe, Kache Markiewicz i Monie Kubacka do wykonania części wokali. Inga i Kacha zostały na stale w Bułgarach i ja sobie bardzo cenie ich obecność pomimo serii niektórych, krytycznych i często niesprawiedliwych opinii. Ta płyta jest inna niż wszystko co w Polsce obecnie się gra. Słychać też na niej, że jestem perfekcjonistą i to jedna z moich tajnych broni.

Muszę przyznać, iż "Bezrobocie" to mój ulubiony polski album od wielu lat. Udało Wam się połączyć stary, typowo "bułgarski" mrok z pewną nienachalną przebojowością, nowoczesnym brzmieniem i prowokującymi tekstami. To mógł być Wasz wielki comeback. A skończyło się znów na kultowej niszy, znanej tylko wtajemniczonym. Nie masz czasem już tego dosyć ?

W tej chwili nie zależy mi aż tak na sprzedaży naszych nagrań jak na ich jakości i ponadczasowości! Wiem, że ta płyta będzie się bronić nawet za 20 lat. Jest w końcu chyba naszą pierwszą płytą, którą zrobiliśmy jak chcieliśmy, bez presji żeby sprzedać 20 tyś. Poza tym wielu ludzi nie kupi jej bądź nie zagra ze strachu przed bezrobociem (śmiech).Natomiast szybciej kupią płytę pt. "Kominiarz ze złotym guzikiem". Jak myślisz dlaczego? No i jest jeszcze kwestia tzw. comebacku. ja mówię: my nigdzie nie musimy wracać, jesteśmy tu cały czas, czasem mniej lub bardziej widoczni ale chcemy by wszyscy zrozumieli, że niełatwo przebić takie dokonania jak "Krzaki" i dwie pierwsze płyty. Nie co dzień organizowany jest kolejny "Jarocin 86" a moda na punk i new wave przemija. Czasy się zmieniają i nic nie trwa wiecznie. I tylko niektórzy twierdzą, że nie są starzy i że właśnie teraz mają swój najlepszy bal i przedostatnie tango!!

I ostatnie, tradycyjne pytanie: jakie plany na najbliższą przyszłość ? Gdzie będzie Was można wkrótce zobaczyć ? Czy masz juz w planach nowy album Bułgarów, powstają już nowe piosenki ?

Plan jest stały jak mało co w tym smutnym kraju: grać, nagrywać, koncertować. prześmiewczo i perfekcyjnie, mrocznie ale optymistycznie... hej spokojnie! Mrok to tylko kolor, cień. to nie premia i kredyt dla młodych, to dziedzina sztuki wzięta z rzeczywistości!!!!!

[Marcin Jaśkowiak]