polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
THE (INTERNATIONAL) NOISE CONSPIRACY Armed Love

THE (INTERNATIONAL) NOISE CONSPIRACY
Armed Love

Ten zespół zawsze trawiony był ambiwalencją. Z jednej strony głosił, że "capitalism is the organized crime", z drugiej koncertował na wielkich festiwalach wydając płyty w globalnym koncernie i kręcąc teledyski. Szkoda mi było tych sympatycznych Szwedów, pełniących funkcję wentyla bezpieczeństwa i po części także ciekawostki przyrodniczej globalnego rynku muzycznego. Taki ich wybór. Dopóki jednak muzyka zespołu broniła się sama, dopóty można było na powyższe sprzeczności przymknąć oko, naiwne momentami teksty zbagatelizować i cieszyć się fantastycznym połączeniem gitarowej energii, wściekłości i sprytnego brzmienia, jakże innego od punkowo-hard-core'owych korzeni muzyków. Przypomnijmy bowiem, że wokalista The (International) Noise Conspiracy - Dennis Lyxzen - dał się poznać światu jako lider znacznie cięższego Refused. To jednak odległe czasy. Niestety tak jak i czasy młodzieńczej pasji jego obecnego zespołu. Energia ta najlepiej widoczna na płycie "Survival Sickness" ustąpiła bardziej różnorodnym i intrygującym pomysłom zawartym na "New Morning, Changing Weather", obecnie robi wrażenie na siłę odgrzewanej. A równocześnie zarysowany wcześniej progres gdzieś zaniknął. Dlatego "Armed Love" jest zdecydowanie słabsze od swoich poprzedników. Zaangażowanie znanego producenta Ricka Rubina (Mars Volta, Slayer, System of a Down, ale też Red Hot Chili Peppers) nie zaowocowało niczym pozytywnym. O ile w przeszłości gitarowo-klawiszowy pęd, przywodzący na myśl wywrotowe kapele lat siedemdziesiątych był w stanie się obronić, o tyle obecnie uderza reaktywowanie dawnych klimatów. The Stooges, MC5 aż stają przed oczyma. A co gorsza, brzmienie jest niepotrzebnie ugładzone, pozbawione zadziorności i nijakie. "Armed Love" nie jest płytą nagraną na fali popularności wspomnianej estetyki, ponieważ Szwedzi już od kilku lat operują na tym polu, jednak ta popularność wpłynęła chyba na treść płyty. Czterdzieści minut muzyki właściwie nie zaskakuje nas niczym. Utwory ewidentnie przypominające starsze dokonania zespołu jawnie przegrywają w porównaniu ze swoimi poprzednikami, a elementów nowych jest jak na lekarstwo. Symptomatyczny jest singlowy Black Mask, którego 3 minuty i 33 sekundy idealnie nadają się do stacji telewizyjnych, niosąc przekaz, że The (International) Noise Conspiracy powrócili i są tym samym kolektywem, który pamiętamy. Dlatego moim faworytem pozostaje The Dream Is Over, częstujący nas głębokim i mocnym brzmieniem oraz nowatorskimi partiami klawiszy, gdzieś podskórnie wyczuwa się pokrewieństwo z Mars Volta. Skoro energia się nieco wyczerpała, być może warto byłoby pójść w taką stronę. To jednak nie nastąpiło. "Armed Love" to nijaki album nagrany przez upupionych wywrotowców, którzy zgubili swoje cechy dystynktywne, a gombrowiczowska gęba nadal się ich trzyma. A szkoda. Niestety zawód.

[Piotr Lewandowski]