polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
ROUGE WAVE Out of the Shadow

ROUGE WAVE
Out of the Shadow

Rogue Wave to właściwie jednoosobowe przedsięwzięcie, ponieważ autorem całości muzyki jest niejaki Zack Rogue, grający także na wszystkich instrumentach za wyjątkiem perkusji i okazjonalnych dodatków. Szczerze mówiąc, wiele mu tego nie zostało, bowiem podstawowy asortyment to gitara, bas i śladowe klawisze. Płyta ukazała się w ubiegłym roku dzięki staraniom samego autora i zyskała takie poważanie, że obecnie ma miejsce jej reedycja przez Sub Pop. Ta wytwórnia chętnie i obficie sięga ostatnimi czasy po delikatne, spokojne i na pierwszy rzut oka nawet banalne gitarowe zespoły, w ten sposób ukazując szerszemu gronu słuchaczy gitarową muzykę, szeroko i śmiało sięgającą po typowo amerykańskie inspiracje, czy jest to country, folk lub też inne, nam często nieznane, nurty obecne od lat za oceanem. W omawianym przypadku dominują inspiracje właśnie folkiem i epoką hippisowską, nie usłyszycie jednak tutaj trywialnych protest songów z epoki dzieci kwiatów. Chodzi raczej o to, że amerykański folk także inspirował kontrkulturę lat sześćdziesiątych. Szczególnie sposób śpiewu kojarzy mi się z hippisowską estetyką, przy czym wokal jest mocny i czysty. Warstwa muzyczna bynajmniej nie niweluje tego wrażenia. Główne zadanie spoczywa na gitarze akustycznej, wspomaganej czasem przez harmonijkę i instrumenty klawiszowe. Pozostaje ona jednak zapleczem wokalu, będącego najbardziej charakterystycznym elementem całości, ponieważ Zack Rogue potrafi zaśpiewać i mocno i delikatnie, wysoko, umiejętnie buduje też swoje melodie. Dobre wrażenie robi też rewelacyjna produkcja albumu, który początkowo jest bardzo dynamiczny, lecz w drugiej swojej połowie ewidentnie przynosi wyciszenie, pozostając jednak kruchym i przepełnionym nadzieją. Na okładce widnieje wielce wymowne motto: "Paradise is here. Only we destroy it." Cóż dodać?

Rogue Wave jest takim mało znanym Simonem & Garfunkelem dwudziestego pierwszego wieku, kogo takie porównanie odstrasza, ten niech przypomni sobie pozycję wspomnianego duetu w latach sześćdziesiątych. Inne opinie umieszczają go w spektrum wytwórni Sebadoh, klimatów indie. Mi się ten album podoba, jednak na kolana mnie nie rzucił. Chyba nie jest to moja estetyka, jednak opinie amerykańskich krytyków są niezmiernie pozytywne. Warto więc sięgnąć po Rogue Wave, by przekonać się jak wygląda amerykański underground eksplorujący obce i nieznane w Polsce klimaty. Mam wrażenie, że także i u nas, ten folkowo-hippisowsko-country'owy nurt przyciąga coraz większą uwagę. Warto więc chwycić po Rogue Wave i przekonać się na własnej skórze, co to za zjawisko, zanim okaże się, że preriowe brzdąkanie wyparło house z warszawskim klubów. "Out of the Shadow" gwarantuje, że wiedzę zdobędziecie na solidnej podstawie.

[Piotr Lewandowski]