polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
MORTHEM VLADE ART  Absente Terebenthine

MORTHEM VLADE ART
Absente Terebenthine

Dziwny zespół. W dodatku z Francji. Tworzą go multi-instrumentalista Gregg Anthe i wokalista Emmanuell.D, który wygląda mi na transwestytę. Dwie pierwsze płyty były pochwałą gitarowego soundu o lekko diabelskim posmaku. Utwory cechowały się wówczas większym ciężarem i młodzieńczym rozwichrzeniem zatopionym w mrocznej, gotyckiej mgle. Począwszy od wydanej 3 lata temu płyty "Antechamber" oblicze zespołu zaczęło jaśnieć, przybierać coraz to bardziej przystępne oblicze by na "Absente Terebenthine" przybrać zdecydowanie przebojowe. Dużo tu klimatów a la new romantic, a więc lata 80-te, a zwłaszcza dużo tu Human League (utwór tytułowy), Gary Numana ("Someone with a transparent eyes") i Depeche Mode ("E-Clipse"). Czasem w muzyce zespołu słychać również tak różne inspiracje jak Aphex Twin ("Dancing without Learning") i David Bowie z okresu "Scary Monsters" ("Zone"). Pomimo tylu skojarzeń nie można odmówić utworom powabu, uroku a przede wszystkim znakomitych melodii ! I to jakich !!! Gdyby nie undergroundowy status zespołu listy przebojów stałyby otworem. Jest wprawdzie kilka wyjątków jak choćby nerwowy, jakby napędzany strachem "Getting Around Realism", czy też 9-minutowy "Mannn", epicki, rozmarzony finał w klimatach Kraftwerk. Ale to tylko chlubne wyjątki potwierdzające regułę: muzyka z tej płyty wchodzi jak nóż w masło i bezboleśnie pozostaje w głowie.

[Marcin Jaśkowiak]