polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
thalassa bonds of prosperity

thalassa
bonds of prosperity

W przerwie pomiędzy wydaniem drugiego albumu Sumac pt. What One Becomes, a powstałym we współpracy z Keiji Haino American Dollar Bill - Keep Facing Sideways, You're Too Hideous To Look At Face On, Aron Turner zaprezentował swój kolejny nowy projekt. Efekt pracy w duecie z Williamem Fowlerem Collinsem to nawiązujący gatunkowo do twórczości Mamiffer 50-minutowy, drone-noise'owy debiut Thalassa, którego wyróżnia doskonałe operowanie przestrzenią, minimalizm oraz permanentna asocjacja wątków.

Płyta w swojej zawartości przypomina cykl życia, a otwiera ją dwuczęściowy, przedzielony prawie minutową pauzą "Pitted Aegis". Jego pierwsza odsłona nawiązuje do motywu narodzin. Skrystalizowany chaos, powstały z wszechogarniającej nicości, przyjmuje postać głośnych, narastających, dronowych szelestów, które przez kilka minut mozolnie rozpychają obszar egzystencji. Zapaść zwiastuje transformację, a następujące po niej falujące dźwięki kreują mroźną atmosferę złowrogiego systemu, którego symbolizują odgłosy kościelnych dzwonów w drugim "Secular Pyres". Długa, hałaśliwa, intensywna, ponad 10-minutowa plama uosabia potrzebę nieuniknionej ekspansji, niosąc ze sobą pierwsze znamiona konfrontacji oraz dysonansów. Ich efektem jest funkcjonujący na kilku poziomach "Face Obscure". Szumy, pogłosy, echa, szelesty, piski - moc przenika się z ciszą. Trwający od piątej minuty, najintensywniejszy fragment całej produkcji jest punktem szczytowym Bonds of Prosperity. Cudownie halucynogenna (głosy, jęki, krzyki, chórki) partia znakomicie kontrastuje się z wcześniejszymi kompozycjami, wracając ostatecznie do łagodniejszej jego inauguracji.

Czwarty, finałowy, hipnotyzujący "Revolting Corpus" to już efekt "post", oznaczający ponad 13-minutową medytację. Kojący, będący źródłem introspekcji utwór, wywołuje wszechogarniający spokój i bardzo wycisza. I gdy wydaje się, że całość zakończy się tym niczym niezmąconym akcentem, zamykające dziewięćdziesiąt sekund wprowadza w stan szoku. Następuje zaskakująca i gwałtowna w formie katastrofa, która urywa się dramatycznym ludzkim krzykiem, kończąc dokładnie po równym kwadransie, tragiczną, symbolizującą śmierć, ostatnią fazę krążka.

Świetne operowanie przestrzenią powoduje, że Bonds of Prosperity wzmaga dystans do otaczającej rzeczywistości. Płyta w swoim przekazie wpływa jednak nie tylko na koncentracją i świadomość, ale jak mało które wydawnictwo potrafi potężnie oddziaływać na to, co tkwi w podświadomości jej odbiorcy.

[Dariusz Rybus]