polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Fischerle Beard and Parachute

Fischerle
Beard and Parachute

Mateusz Wysocki ima się różnych projektów. Od nagrań terenowych, przez flitr z brzmieniami elektroakustycznymi, po słuchowiska czy bajki dla dzieci, a do tego prowadzi jeszcze nietuzinkowy label Pawlacz Perski. Jego spektrum zainteresowań jest szerokie, co sprzyja kreatywnej muzyce i świeżym pomysłom, a na pewno zaskakiwaniu, bo taki niespokojny umysł nie długo wytrzyma, podążając wyłącznie jedną drogą. Beard and Parachute, jego najnowszy albumy wydany przez Pointless Geometry, jest barwną układanką, którą dobrze zwiastuje okładka kasety. Komiksowi bohaterowie, gdzieś prześwitująca z nostalgią tandeta z lat 80. i 90., nawiązanie do filmów klasy B rodem z VHS Hell. W środku te wszystkie barwne wpływy świetnie się przeplatają. Wysocki często stawia na repetycje i prosty, sugestywny rytm. Jednocześnie garściami czerpie z sampli czy nieco archaicznych brzmień syntezatorów. Czasem buja się dubowo, kiedy indziej skręca w stronę retro brzmień, ze specyficzną domieszką kwaśnych i psychodelicznych melodyjek, przez co nie tak daleko mu do wydawnictw, które ukazują się w Gagarin Records Felixa Kubina. Wysocki działa bardzo zręcznie, pomysłowo klejąc kolejne wątki. To na swój sposób bardzo przebojowy materiał - każdy utwór bazuje na prostym rytmie, który obrasta wielowarstwową tkanką dźwiękową, w których ornamenty wyłaniają się i przepychają niczym kreskówkowe postacie na okładce. Brzmi to ożywczo i nietypowo. Egzotyczny kocioł dźwięków nie męczy natłokiem pomysłów, ale zwraca uwagę ich zręcznym rozłożeniem i przemyślaną formą, a co za tym idzie, narracją, która trzyma materiał w ryzach i zachęca do ponownego przesłuchania.

[Jakub Knera]

recenzje Fischerle + Musa Czachorowski, Szubrawy Kot / Fischerle w popupmusic