polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
BNNT Multiverse

BNNT
Multiverse

Od płytowego debiutu duetu Konrada Smoleńskiego i Daniela Szweda oraz ich pierwszych, niezapomnianych koncertów w przestrzeniach miejskich minęło dobrych parę lat, dziś zespół, o którym powszechnie pisano, jak ważny jest dla niego aspekt performatywny, nieco zmienił - wydaje się - swoje podejście i język. Nieodłączny performens naturalnie współgrał z zawartością pierwszej płyty, nieokiełznanej i wybuchowej, Multiverse to z kolei celebracja motoryki i rytmu, która nawet bez tych pozamuzycznych kontekstów radzi sobie doskonale, wreszcie pewne uporządkowanie formy i powściągliwość, które w tych kilku rozległych, rozciągniętych, raczej niespiesznie się rozwijających utworach nabierają potężnej siły, wyczuwalnej nawet w warunkach domowego obcowania z materiałem. Świetnie w tym pierwotnym, szorstkim transie odnalazł się Mats Gustafsson, dla którego to niemal środowisko naturalne, w Fire! wykorzystuje w sumie podobne środki wyrazu. W bardziej abstrakcyjnym fragmencie pojawił się jeszcze głos Stine Janvin Motland, zresztą te arytmiczne pejzaże dobrze wpisują się we wciągające repetycje BNNT. Dobra płyta, jeszcze bardziej sugestywnie wypadająca w wersji koncertowej, gdzie jak na dłoni ta pozornie monotonna, mało wyrafinowana i oszczędna w środkach muzyka ma w sobie tak nieczęsto spotykaną siłę rażenia. 

[Marcin Marchwiński]

recenzje Bnnt w popupmusic