polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Maniucha Bikont / Ksawery Wójciński Oj borom, borom

Maniucha Bikont / Ksawery Wójciński
Oj borom, borom

Oj borom, borom zaśpiewany i zagrany przez Maniuchę Bikont i Ksawerego Wójcińskiego, to w minionych miesiącach jeszcze jeden - po Żywiźnie - niecodzienny głos w obszarze zmagań z muzyką tradycyjną. Maniucha i Ksawery nagrywają bardzo dobry album z ukraińskimi pieśniami z Polesia, zmiennymi w nastrojach i tempach, dotykającymi tematów radosnych i bolesnych,  będący efektem wielu miesięcy pracy wokalistki, jej podróży na wschód, słuchania, nagrywania, uczenia się od starszych o dwa pokolenia śpiewaczek. Głos Maniuchy jest bardzo skupiony, brzmi mocno, a przy tym delikatnie dziewczęco, ze swoją charakterystyczną, nieco ludową barwą świetnie oddaje nastrój i klimat tych utworów. Instrumentalny akompaniament Ksawerego pozornie wydaje się skromny i ograniczony, ale ta paleta brzmieniowa okazuje się tu samowystarczalna, tworzy dla śpiewu barwny, wyrazisty kontekst, w dodatku ze szczególnym kontrastem wobec operującego w dość wysokich rejestrach wokalu. Wójciński gra bardziej szorstko niż gładko, błyskotliwie i z werwą, kiedy indziej oszczędniej, łączy właściwą sobie melodyjność i śpiewność z czujnym improwizatorskim zmysłem, dzięki czemu płyta wydaje się być całkiem daleka od sztywnym ram kompozycji i ma w sobie sporo naturalności. Słychać w Oj borom, borom sporo więcej niż porządne odtworzenie wycinka tradycji, jest zaangażowanie i włożone w stworzenie tej muzyki emocje, jakie sprawiają, że to płyta aktualna na długo. 

[Marcin Marchwiński]