polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Felix Kubin & Splitter Orchestra / Felix Kubin Shine on your Crazy Diagram / Takt der Arbeit

Felix Kubin & Splitter Orchestra / Felix Kubin
Shine on your Crazy Diagram / Takt der Arbeit

Felix Kubin jest kojarzony przede wszystkim z projektami eksplorującymi brzmienia elektroniczne. Tworzy je analogowo bądź cyfrowo, ale najlepiej widać i słychać to na koncertach, kiedy zza syntezatorów wytwarza kosmiczne i psychodeliczne dźwięki. Kubin fascynuje się brzmieniem retro, a jednocześnie futuryzmem - balansuje pomiędzy epokami i stylistykami. Pochłania go historia minionych dekad, którą jak w pigułce jest w stanie spuentować swoją muzyką, a z drugiej strony odważnie patrzy w przyszłość, stojąc w Europie na czele, w awangardzie. To elektroniczne zamiłowanie w przypadku jego dwóch najnowszych albumów jest mniej obecne, tym bardziej, dlatego, że obie płyty - Shine on your Crazy Diagram i Takt der Arbeit - nagrał ze śmietanką europejskiej sceny muzyki współczesnej i improwizowanej. To nie jego pierwszy krok w tym kierunku, jeśli wspomnieć chociażby nagranie z Ensemble Integrales.

Pierwsza z nich to efekt pracy ze Splitter Orchestra, grupy dwudziestu czterech muzyków z Berlina ze sceny muzyki improwizowanej i współczesnej, których celem było stworzenie zespołu, prezentującego złożoność stylistyczną tamtejszej środowiska eksperymentalnego. Oni wypełnili jedną stronę nagrania, na której gęsta dźwiękowa tkanka buzuje dronowymi i delikatnymi warstwami. W pierwszej odsłonie za sprawą perkusjonaliów badających fakturalne możliwości poprzez gęstą i intensywną konstrukcję. W drugiej muzyka stopniowo narasta, instrumenty zostają wycofane i praktycznie rzadko, kiedy któryś z nich wysuwa się na pierwszy plan. Dęciaki, fortepian czy smyczki snują się, narastając niczym muzyczna sinusoida, aby finalnie powrócić do metalicznego brzmienia, obecnego na początku. Najpierw subtelne i delikatne, potem hałaśliwe, pełne szmerów i zgrzytów, na granicy noise, ale z wciąż wychwytywalnymi detalami w postaci poszczególnych instrumentów, brzmiących niezwykle koherentnie. Na drugiej stronie wydawnictwa Kubin przetwarza utwory orkiestry, podbijając je pulsacją i wyciągając ich dynamikę. Senny nastrój wprowadza w stan pobudzenia. Pulsujące bity i pocięte perkusjonalia zestawia w brzmiący bardziej kosmicznie materiał, z typowym dla siebie rozedrganym motywem w formie dźwiękowych plam. Niemiec dokonuje recyclingu kompozycji Splitter Orchestra, ale uzupełnia ścieżki dźwiękowe dodatkowymi warstwami - akustyczne brzmienie łączy z analogową elektroniką, przetwarza instrumenty, moduluje, wprowadza głębię, która często rezonuje przez użycie dźwiękowych efektów. Wyczuwa i wyciąga niuanse, z którymi prowadzi dialog, zniekształca je, nadaje nowe znaczenia. Jednocześnie się nie narzuca - chociaż “Lückenschere” jest zdecydowanie bliski jego solowej stylistyce, zarówno tam jak i w “Lichtsplitter” Kubin nie robi wiwisekcji utworów, reinterpretuje je, ale zachowuje ich oryginalny wydźwięk. Lub - jak wskazują tytuły - najpierw wszystko tnie i obrabia, a potem rzuca na kompozycje więcej światła. Nadaje im nowy wymiar, zwłaszcza w rewelacyjnym finale.

Druga płyta Kubina powstała we współpracy z polskimi muzykami: Miłoszem Pękalą, którego Kubin przy okazji nagrywania płyty z Mitch&Mitch oraz Małgorzatą Kordylasińską-Pękalą i Hubertem Zemlerem. Ich umiejętności zostały wykorzystane do maksimum, bo w dużej mierze to właśnie oni świadczą, o jakości tej płyty. O ile album ze Splitter Orchestra bardzo mocno jest osadzony w improwizacji, barwach i fakturach dźwięku, o tyle tutaj mamy do czynienia ze starannym skomponowaniem i techniczną niemal precyzją jego wykonania. Takt der Arbeit tematycznie odnosi się do pracy, jej etosu i związanych z nią zjawisk w erze przedcyfrowej i współczesnej. Pojawiają się, więc dźwięki urządzeń biurowych: macbooka, telefonu komórkowego, charakterystyczny dźwięku modemu, który pewnie nie wielu już pamięta, klawiatury. Potem przenosimy się w czasie do Stoczni Gdańskiej i wodowania statku, pracy przemysłowej, ale też sztuk walki. W każdym przypadku pracę fizyczną obrazuje katorżnicza praca muzyków - precyzyjne figury Zemlera na perkusji czy barwna gra na marimbie i wibrafonie Miłosza i Magdy. Chociaż to kompozycje dla których punktem wyjścia w wielu momentach jest film np. “Narodziny statku Jana Łomnickiego“, to działają całkowicie autonomicznie, w odcięciu od obrazu. Fascynująca jest tu masa detali - od perkusjonaliów, elektronicznych niuansów, zagrań na marimbie czy sampli, które w zróżnicowany sposób wyławiają szczegóły związane z pracą. To muzyczna epopeja, chociaż niedługa, o charakterystycznym technicznym pulsie, który dominuje w utworach - swego rodzaju mechanika narzuca struktury kompozycji, podobnie z resztą jak praca. Jest to zarówno słuchowisko, ale też niezwykle kreatywne podejście do tematu pracy i udana próba jej wielowątkowego zobrazowania. To także uwypuklenie kompozycyjnych pomysłów Kubina i precyzji Polaków. Błyskotliwych, ciekawych nie tylko aranżacyjnie, ale też przez pryzmat przyświecającej im idei.

[Jakub Knera]