



Pierwszy od sześciu lat koncert Godspeed You! Black Emperor w Warszawie rozkręcał się powoli, nawet jak na standardy tego zespołu. Trochę potęgował to wrażenie fakt, że znaczną część pierwszej połowy koncertu wypełnił materiał niepublikowany. Pierwsze z nowych numerów były dość spokojne. Od ostatniego z nich, najcięższego i podbitego niemal industrialnym pulsem, zaczęła się druga, wspaniała część koncertu, zawierająca "przeboje": "World Police and Friendly Fire", "The Sad Mafioso" i parafrazujący Góreckiego "Moya" na bis. W ogóle się ta muzyka nie zestarzała, a zagrana z olbrzymią emocją i mocą stanowi nawet lepszy soundtrack do płonącego świata niż ćwierć wieku temu.
[zdjęcia: Piotr Lewandowski]