



10 lat po pierwszym solowym koncercie w Polsce, wtedy organizowanym przez PopUp i Pardon To Tu, Steve Gunn wrócił do Polski na taki akustyczny koncert. Zagrał przekrój swojego materiału z ostatnich kilkunastu lat plus kower Berta Janscha. Był to skupiony, oszczędny a jednocześnie improwizująco meandrujący koncert, w którym zacierały się granice między piosenkami a medytacyjnym transem. Mało kto potrafi te granice tak zacierać jak Steve.
[zdjęcia: Piotr Lewandowski]