



Świetny koncert kwartetu Bill Orcutt, Wendy Eisenberg, Ava Mendoza, Shane Parish. Punktem wyjścia był materiał z płyty Music for Four Guitars, zagrany jednak bardziej zadziornie, z przestrzenią na improwizacje i ukazanie oblicza poszczególnych muzyków. Całość, mimo precyzji i - z braku lepszego słowa - wirtuozerii, była zaskakująco wręcz piosenkowa, a w momentach bardziej masywnych przypominała mi sekstet Glenna Branci sprzed dekady, oczywiście bez sekcji rytmicznej.
[zdjęcia: Piotr Lewandowski]