polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious

Primitive Man
pawilon - nowa gazownia | poznań | 10.06.23

Na drodze poszukiwań coraz to większych, ekstremalnych, dźwiękowych doznań, udało się w końcu trafić na koncert Primitive Man. Amerykanie, pochodzący z tego samego magicznego świata hałasu, którego w poszczególnych gatunkach reprezentują Sumac, Meshuggah czy Amenra, nie przygotowali na sobotni wieczór żadnej taryfy ulgowej. Poza dwoma niegitarowymi pozycjami, dominowały ultra walcowate, około dziesięciominutowe utwory, z których najbrutalniej wypadły „Cage Intimacy”, „The Lifer” oraz „Victim”.
Siarczysty przekaz oparty na ostatnich najcięższych wydawnictwach grupy, czyli płycie Immersion oraz epce Insurmountable, zawierał niemal wszystkie elementy extreme, od doom, drone, aż po death. Ogromna siła, masywność oraz wściekłość w wielu partiach imponowały. W niebywale drastycznej i obezwładniającej całości zabrakło jednak trochę przestrzeni, cięć, zejść, czyli tej sludżowej energii, po którą trio sięgało do wydania Caustic.
Ciekawe jakie będą dalsze losy Primitive Man, który z każdą kolejną płytą dokręca śrubę, a który co jakiś czas potrafi zaskakiwać, takimi niespodziankami jak znakomity, nagrany razem z Full of Hell, Suffocating Hallucination.

[Dariusz Rybus]

[zdjęcia: Ewelina Kwiatkowska]

Primitive Man [fot. Ewelina Kwiatkowska]
Primitive Man [fot. Ewelina Kwiatkowska]
Primitive Man [fot. Ewelina Kwiatkowska]
Primitive Man [fot. Ewelina Kwiatkowska]
Primitive Man [fot. Ewelina Kwiatkowska]
Primitive Man [fot. Ewelina Kwiatkowska]
Primitive Man [fot. Ewelina Kwiatkowska]