



Po Coin Coin One, Matana Roberts unikała na koncertach śpiewu, później głosu i opowieści było na jej występach bardzo dużo. Teraz, po pandemicznej przerwie, śpiew i wciąganie publiczności w gospelowy chór zarysowywały etapy wrażliwego, skupionego koncertu. Może mniej niż kiedyś było na nim osobistej historii, a więcej zadumy nad przygnębiającym stanem świata, z wyraźną jednak nutą nadziei, charakteryzującą Matanę od lat.
[zdjęcia: Piotr Lewandowski]