



"Ten biały perkusista się wczuwa i stara, ale tych trzech z Jamajki w ogóle" - usłyszałem za plecami ocenę występu Nihiloxica. Cóż, być może tym trzem z *Ugandy* polirytmia przychodzi naturalnie a wyobraźnia podsuwa tyle pomysłów, że nie muszą przez 5 minut grać jednej perkusyjnej figury "żeby było techno". Świetny koncert, na którym oprócz utworów z "Kaloli" i "Biriri" pojawiły się numery mi nie znane, czyli zgaduję nowe. Misja Lado w Mieście poszerzania horyzontów trwa.
[zdjęcia: Piotr Lewandowski]