polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious

Eli Keszler
Kolonia Artystów | Gdańsk | 24.11.18

Solowe koncerty na perkusji bywają widowiskowe, ale często poza formą ciężko doszukać się w nich treści. Mogą być popisem technicznych możliwości, sonorystyczną próbą okiełznania instrumentu albo okazją do połączenia akustycznych brzmień z technologicznymi nowościami. Eli Keszler umiejętnie łączy te elementy, grając na tzw. sensorycznej perkusji - do bębnów przytwierdzone są receptory, które w połączeniu z laptopem i oprogramowaniem zamieniają instrument w sampler, w którym barwa dźwięku zależy od intensywności uderzenia.

Na koncercie w Kolonii Artystów, podobnie jak na tegorocznej, świetnej płycie „Stadium” perkusista umiał to wykorzystać - z jednej strony sugestywnie uderzał w bębny pałeczkami (wykorzystując też miotełki i pałki sztabkowe) przede wszystkim tworząc gęstą strukturę na werblu, a z drugiej niuansował barwę utworów elektronicznymi plamami, generowanymi przy uderzeniach w pozostałe elementy zestawu. Ciekawie różnicował bęben basowy, który - wykorzystywany akustycznie lub jako barwnie wplatającymi dźwięk bank sampli - pozwalał zachować pulsującą narrację utworów, dzięki czemu muzyk nie popadał w rozwlekłe improwizacje, ale grał w sposób zwarty i cały czas przyciągający uwagę. Bardzo wciągający mariaż akustycznych i elektronicznych brzmień - na płycie przypominający wczesne dokonania Paula Wirkusa czy Jana Jelinka, na żywo o wiele bardziej efektowny. Muzyk przez cały czas nie tracił przy tym rezonu - nawet w momencie gdy na bis jeden z bębnów nieposłusznie się przekrzywiał, potrafił twórczo przetworzyć to w subtelną ale wyrazistą kaskadę quasi-marszowych zagrań.

[zdjęcia: Jakub Knera]

Eli Keszler [fot. Jakub Knera]
Eli Keszler [fot. Jakub Knera]
Eli Keszler [fot. Jakub Knera]
Eli Keszler [fot. Jakub Knera]
Eli Keszler [fot. Jakub Knera]
Eli Keszler [fot. Jakub Knera]