polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious

7. Katowice JazzArt Festival: Amir El Saffar & Hafez Modirzadeh, Fire! Orchestra
KMO | Katowice | 30.04.18

Udało mi się dotrzeć tylko na ostatni dzień 7 edycji JazzArt, zresztą dla mnie najciekawszy. Amir El Saffar i Hafez Modirzadeh na płytach występowali razem kilkukrotnie (np. trzy albumy dla Pi Recordings), ale w większych składach. Na koncercie w duecie pokazali muzykę mniej skoncentrowaną na strukturze, a bardziej na dialogu, współbrzmieniach, emocjach. Instrumentalny dialog El Saffar kilkukrotnie przeplatał śpiewem i wokalizami nawiązującymi do jego irackich korzeni (w sensie etnicznym, bo przecież urodził się on w Chicago). Zresztą, obaj muzycy w stylu gry wykorzystywali tradycję, odpowiednio arabską i irańską, ale dyskretnie, przede wszystkim w ornamentach i strojach. To był bardzo udany koncert - skupiony, cierpliwy, nieprzegadany i w dobrym słowa znaczeniu wyważony.

Fire! Orchestra zagrali w Polsce chyba po raz pierwszy i jak się okazało, w składzie dość odmiennym od znanego z czterech płyt formacji. Od strony instrumentalnej, główna zmiana dotyczyła braku gitar elektrycznych i elektroniki oraz obecności sekcji smyczkowej. Od strony kompozycyjnej, zaprezentowany program pt. "Arrival" był bardziej, powiedzmy, przystępny, piosenkowy, liryczny, z melodiami bardziej popowymi niż na wcześniejszych płytach, kontrastowanymi kilkukrotnie wokalnymi abstrakcjami. Katowicki koncert był bodajże czwartym wykonaniem "Arrival" i wielokrotnie miałem wrażenie, że program był jeszcze niedotarty. Widoczne to było najbardziej w kulminacyjnych momentach poszczególnych sekcji / utworów, które się tak jakby urywały, podczas gdy siłą Fire! Orchestra przez lata była modulacja huraganowego brzmienia z jednej formy w drugą. Nie przekonał mnie też nowy format brzmienia - sekcja smyczkowa najbardziej wyeksponowana była w pierwszej części koncertu, a w drugiej trochę zginęła, zwłaszcza gdy orkiestra wpadała w charakterystyczną dla niej motorykę prowadzoną przez elektryczny bas. Dla mnie zresztą te motoryczne części oparte o groove były najciekawsze. Całość brzmiała świetnie, wokale były wspaniałe, ale ogólnie brakowało mi ognia wyróżniającego orkiestrę przez ostatnie lata. Na ten akurat koncert jechałem z oczekiwaniami wyśrubowanymi przez genialne płyty. Choć oczywiście naiwnością byłoby oczekiwanie, że zespół będzie się trzymał ustalonej formuły, to że krok wykonany przez orkiestrę Gustafssona na "Arrival" mnie nie przekonał. Być może na katowickim koncercie ten krok nie był jeszcze pewnie wykonany do końca, ale to się okaże, gdy pojawi się płyta z "Arrival".

ps. Na nocny koncert BNNT z Gustafssonem, nie dotarłem, bo widziałem ich (doskonały) występ w Warszawie dwa dni wcześniej, a następnego dnia czekał mnie poranny wyjazd z Katowic.

[tekst: Piotr Lewandowski]

[zdjęcia: Radosław Kaźmierczak]

Amir El Saffar & Hafez Modirzadeh [fot. Radosław Kaźmierczak]
Amir El Saffar [fot. Radosław Kaźmierczak]
Hafez Modirzadeh [fot. Radosław Kaźmierczak]
Fire! Orchestra [fot. Radosław Kaźmierczak]
Fire! Orchestra [fot. Radosław Kaźmierczak]
Fire! Orchestra [fot. Radosław Kaźmierczak]
Fire! Orchestra [fot. Radosław Kaźmierczak]
Fire! Orchestra [fot. Radosław Kaźmierczak]
Fire! Orchestra [fot. Radosław Kaźmierczak]
Fire! Orchestra [fot. Radosław Kaźmierczak]
Fire! Orchestra [fot. Radosław Kaźmierczak]
Fire! Orchestra [fot. Radosław Kaźmierczak]