polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious

Boris + Amenra
Progresja | Warszawa | 24.02.18

Siedem miesięcy po wydaniu genialnego Dear, ale dopiero przy swoim drugim europejskim podejściu, Boris z nowym materiałem zawitał wreszcie do Polski (ich zeszłoroczny występ na Off Festivalu poświęcony był płycie Pink). Zagrany w całości, od początku do końca, najlepszy obok Amplifier Worship oraz The Thing Which Solomon Overlooked 3, album w wersji na żywo mocno zaskoczył elementami charakterystycznymi dla abstract oraz downtempo, aniżeli jaskrawym uderzeniem spod znaku sludge czy drone noise. To właśnie za sprawą spowolnień pogłębiano intensywność struktur, przez co koncert z każdą minutą nabierał coraz to bogatszych barw i przenośni. Największe wrażenie zrobiła para utworów „DEADSONG”/ „Absolutego”, a największy indywidualny popis przypadł na perkusyjną partię niesamowitego Atsuo Mizuno w czwartym „Beyond”. Japońskie trio w swoim avantgardowym, spirytualistycznym seansie podniosło rękawice rzuconą ostatnio przez Sumac, hipnotyzując chyba nawet najbardziej wybrednych sympatyków drugiego z co-headlinerów tego wieczoru, a więc postmetalowej Amenry.

Trochę szkoda, że Belgowie nie wykazali się „artystyczną odwagą” i tak jak Boris nie zaprezentowali w całości swojej najnowszej płyty. Nieco słabszy w odbiorze od poprzedników Mass VI miałby szansę nabrania nowego kontekstu, nowego znaczenia, innej perspektywy. Amenra z Szóstej Mszy zagrała zaskakująco mało materiału, co nie zmienia faktu, że kolejna ich odsłona live, podobnie jak te wcześniejsze, również zalicza się do miana idealnych – perfekcyjnych dosłownie w każdym calu. Muzycy zadbali o każdy mroczny detal, począwszy od niezwykłych wokali Colina H. van Eeckhouta po gitarowo-perkusyjne walce, co pozwoliło stworzyć jedyną w swoim rodzaju atmosferę, w której większy nacisk położono na cechy artmetalu, aniżeli surowości, jak miało to miejsce choćby podczas niezapomnianej edycji Asymmetry Festival 2013. Po nieco stłamszonym przez nagłośnienie wstępie, kwintet najpotężniej wypadł w pełnym kontrastów „Razoreater”, wielowarstwowym „Nowena | 9.10” oraz w rozpoczynającej finałową partię, najgłośniejszej tego wieczoru parze, „Terziele”/ „Am Kreuz”. Moc Neurosis, trans Toola, dbałość o szczegóły Meshuggah plus miażdżąca zmysły intensywność, do której kiedyś zbliżał się tylko Isis z Aronem Turnerem na czele, stały się źródłem bezgranicznej euforii. Mocno oddziałujące misterium prowadziło finalnie do głęboko odczuwalnego katharsis (ze staroci zabrakło mi w setliście tylko „The Pain. It Is Shapeless. We Are Your Shapeless Pain”).

Doskonały, bezkompromisowy event z tak różniącymi się od siebie, ale równie wyjątkowymi zespołami na długo zapisze się w pamięci i pozostaje mieć nadzieję, że kolejne tak spektakularne trasy będą gościły w Polsce częściej.

[zdjęcia: Ewelina Kwiatkowska, Dariusz Rybus]

Boris [fot. Ewelina Kwiatkowska]
Boris [fot. Ewelina Kwiatkowska]
Boris [fot. Ewelina Kwiatkowska]
Boris [fot. Ewelina Kwiatkowska]
Boris [fot. Ewelina Kwiatkowska]
Boris [fot. Ewelina Kwiatkowska]
Boris [fot. Ewelina Kwiatkowska]
Boris [fot. Ewelina Kwiatkowska]
Boris [fot. Ewelina Kwiatkowska]
Boris [fot. Ewelina Kwiatkowska]
Boris [fot. Ewelina Kwiatkowska]
Boris [fot. Ewelina Kwiatkowska]
Boris [fot. Ewelina Kwiatkowska]
Boris [fot. Ewelina Kwiatkowska]
Boris [fot. Ewelina Kwiatkowska]
Amenra [fot. Ewelina Kwiatkowska]
Amenra [fot. Ewelina Kwiatkowska]
Amenra [fot. Ewelina Kwiatkowska]
Amenra [fot. Ewelina Kwiatkowska]
Amenra [fot. Ewelina Kwiatkowska]
Amenra [fot. Ewelina Kwiatkowska]
Amenra [fot. Ewelina Kwiatkowska]
Amenra [fot. Ewelina Kwiatkowska]
Amenra [fot. Ewelina Kwiatkowska]
Amenra [fot. Ewelina Kwiatkowska]